Wpisy z tagiem: nasze zdjecia

czwartek, 16 maja 2013
Swieto Kwiatow Jabloni

Takie nasze lokalne :)

W tym roku Swieto Kwiatow Jabloni odbylo sie po raz szescdziesiaty, jak zawsze w polnocnej (charakterem najbardziej rolniczej chyba) dzielnicy Wiesbaden: Naurod.

Swieto trwa cztery dni, od piatku do poniedzialku: moza sie wybawic, najesc & napic i naogladac.

Do jedzenia sa tradycyjne lokalne potrawy oferowane w malych tradycyjnych knajpkach lub nawet u ludzi w ogrodkach...Taki lokalny spontan ;) Menu jest krotkie i czesto wylacznie w dialekcie heskim... Niestety, po pieciu latach rozpoznaje jedynie Kadoffelpannekuche mit Äbbelbrei :) To Kartoffelpüffer mit Apfelmus, czyli placki ziemniaczane z musem jablkowym (tak sie tu jada i juz)

Do picia: wino jablkowe, piwo, piwo, piwo - Hesjanie (?) nie sa az tak fisnieci na pukncie wina jablkowego, zeby piwa nie pic... Co to, to nie :)

Poogladac mozna bylo sobie pokaz sztucznych ogni (tradycyjnie w niedziele ok.22, wiec juz nie dla nas), wybory Miss Kwiatow Jabloni, no i glowna atrakcje Swieta, czyli pochod!

Pochod /niem.Umzug/ czyli przemarsz przystrojonych platform & przebranych uczestnikow pochodu :) W zasadzie atrakcja taka sobie, ale dzieciom i turystom bardzo sie podobalo... Pochod tradycyjnie otworzyly Miss Kwiatow Jabloni z poprzednich lat, a zamknela swiezo wybrana...

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/pochod_na_festynie_V_2013.jpg

Wybawic tez sie mozna, a jakze! :) Pomijam codzienne wieczorne koncerty, bo na nich nie bylam, ale przed wszystkim wybawic moga sie dzieci /co oczywiscie rodzicom nie przeszkadza, a nawet jest na reke, jak sie troche czyms zajma ;) /

W naszym przypadku najwieksza furore zrobila karuzela /zetony kupowane byly hurtowo/ oraz debiut "kulinarny": wata cukrowa! :)

 

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/karuzela_na_festynie_V_2013.jpg

Od swieta minelo juz kilka dni, a Klara wciaz chce wate :) Chyba musimy poszukac jakiegos kolejnego festynu... Na szczescie i Wiesbaden, i Hesja wiosna & latem obfituja w takowe :)

niedziela, 05 maja 2013
10 miesiecy. Poczatki lata

Wczoraj, czyli czwartego maja Julis skonczyl 10 miesiecy :)

Od mojego ostatniego wpisu /na 37 tygodni i 5 dni/ wiele sie zmienilo...

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/JULIS_10_MCY.jpg

Heh, na pewno nie zmienila sie - niestety - ilosc czasu na bloga... Wciaz za malo :(

Ale tym samym mam go wiecej i dla Julisia, wiec chyba ok ;)

Dziesieciomiesieczny Julinek siada, siedzi, raczkuje, wlazi do kazdej dziury, wstaje, stoi i nawet probuje sie powoli przemieszczac wzdluz tego, czego trzyma sie stojac!  Nie jest az tak ruchliwy jak Klara, ale nie mozna go juz spuscic z oczu.

Diete ma juz rozszerzona niemalze kompletnie ;) Praktykujemy zachodni luz, wiec i truskawki juz byly :)

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/truskawki_julisia_do_bloga.jpg

Oprocz truskawek, syn moj przepada za chlebem :) Do tego jogurtem naturalnym z platkami owsianymi (moje, a raczej nasze codzienne sniadanko), makaronem i pieczonym lososiem...

Lubi jak siostra jest w domu.

Ostatnio nie cierpi jazdy autobusem, no ale musimy...

Nie najlepiej sypia w dzien (krotko & niespokojnie), ale zato bezproblemowo spi w nocy (!).

Przed snem,w nocy (raz) i tuz po przebudzeniu dostaje jeszcze piers i na razie tak zostanie.

Rozpoznaje babcie, dziadka i ciocie Marte na skypie :) Chyba kojarzy tez Klarusiowe panie z przedszkola, ale nic w tym dziwnego, bo przeciez jest tam codziennie odkad skonczyl 2 miesiace.

Nie lubi odklejac sie od mamy... Ani na chwileczke! Zazwyczaj myje wiec wlosy przewieszona przez wanne, a Julek lezy za mna na dywaniku, trzyma za mogi w kostkach i drrze sie w nieboglosy :( Nic tylko go nosic i nosic... Mam nadzieje, ze niedlugo mu to przejdzie :/ Nie zawsze tak bylo, wiec i nie na zawsze zostanie - ludze sie jeszcze

Mierzy ok.75cm i wazy niecale 10kg - dokladne dane beda dopiero przy bilansie roczniak.


Wiosna w Wiesbaden byla dosc krotka, potem wybuchlo lato, a aktualnie znowu jest jakies takie przedwiosnie... W kazdym razie cieszymy sie kazda chwila na sloncu i czasem nawet uwieczniamy costam na zdjeciach :)

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/wiosna_na_kocyku_2.jpg

:)

wtorek, 26 marca 2013
Rownodzien II

Ostatnio sporo mam na glowie i blog pokryl sie kurzem, ale w koncu sie pojawiam i pisze :)

Podobnie jak u Klary, i u Julisia udalo mi sie nie przegapic rownodnia :) Czyli takiej samej ilosci dni na tym swiecie, jak i w brzuchu... Tak sie zlozylo, ze Klara wyskoczyla o dwa tygodnie wczesniej niz Julek, ale i on nie posiedzial przepisowych 40 tygodni...

Wczoraj byl ten dzien: 37 tygodni i 5 dni po narodzinach :) Inaczej liczac osiem miesiecy i trzy tygodnie razem...

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/8_miesiecy_Julisia_do_bloga.jpg

Jaki jest prawie dziewieciomiesieczny Julis? Rozkoszny... Przylepka mamusi, slodki mlodszy braciszek, spioszek & smakosz bananow ;)

Poniekad rozwojowo jestesmy troche w tyle (Jul nie siada, nie raczkuje, nie ma zebow), ale to na pewno przez to, ze rozwijamy sie intelektualnie ;))

sobota, 02 marca 2013
Muzieeum

Znowu bedzie o nas ;)

Tym razem z kategorii bzdzinek kultury, czyli ostatnia wycieczka do muzeum. Dwie poprzednie "zepsulam" i nie wzielam aparatu, wiec choc tym razem bedzie fotorelacja ;)

Na te wystawe wybieralismy sie od samego jej poczatku, czyli od wrzesnia, i wybralismy sie wczoraj, czyli na dwa dni przed zakonczeniem :P Ale lepiej pozno niz wcale, prawda?

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/Gifttiere.jpg

W Muzeum Historii Naturalnej w Mainz jeszcze tylko do jutro jest niezwykle ciekawa wystawa o jadowitych zwierzetach, z tymiz zwierzatkami w roli glownej, tuz za szybkami :) Jako ze Klara uchodzi w przedszkolu za specjalistke od zwierzat /zna naprawde wiele nazw, w obydwu jezykach/, koniecznie musielismy sie tam wybrac.

Muzeum bylo dla Klary wielka niespodzianka - w zoo byla poltora roku temu w Warszawie (i juz nic z niego nie pamieta), wiec bardzo ja zaskoczyla obecnosc postaci, ktore do tej pory widziala tylko w ksiazkach czy telewizji...

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/weze_4.jpg

Ogladala je z kazdej strony, nie mogla sie nadziwic, ze tak stoja i nic nie robia :) Bardzo podobaly sie jej ogromne puzzle w jednej z sal - spedzilismy tam chyba ze dwadziescia minut!

Ale glowny punkt programu, czyli jadowite stwory, wywolal spodziewany efekt - > duze wow!

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/weze_3.jpg

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/weze_a.jpg

Biegala od okienka do okienka, z ciekawoscia zagladala kto tam jest & gdzie sie chowa; caly czas kazala sie tez podnosic (tatusiowi), zeby jak najwiecej zobaczyc...

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/weze_c.jpg

A chowal sie nie byle kto, bo same mamby (zielone i czarne), tajpeje, grzechotniki, zmije, a takze skorpiony, pajaki i ropuchy - nomen omen - aga :)

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/weze_2.jpg

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/weze_1.jpg

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/weze_b.jpg

I Julis z nami byl, ale troche mu bylo za goraco i za nudno ;)

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/weze_5.jpg

A tu na koniec kula ziemska przed wejsciem do muzeum - duza, obracajaca sie, ociekajaca woda /bo to rodzaj fontatnny/ -> nie sposob bylo nie zmoczyc rekawiczek, nie dalo rady... ;))

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/weze_d.jpg

Ciesze sie, ze moje dziecko na dzwiek slowa "muzeum" ma blysk w oku :)) Mam nadzieje, ze te ciekawosc uda sie nam podsycac w niej jak najdluzej...

 

Muzeum Historii Naturalnej , Reichklarastr.1,  55116 Mainz

czwartek, 28 lutego 2013
Mam(y) oko na ksiazeczki

Musze przyznac, ze poczatku dosc sceptycznie podchodzilam do stylu Aleksandry i Daniela Mizielinskich - nie podobal mi sie, ale czulam, ze Klarze jednak moze bardziej pasowac. I nie pomylilam sie :) Ona uwielbia te grafike :)

Na poczatku bylo "Miasteczko Mamoko" - najglosniejsza chyba pozycja z spod piora (kredki?) Mizielinskich. Dlugo sie kolo niego czailam, ale nieporzebnie: "Klara lubi Mamoko" ;)

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/MiasteczkoMamoko.jpg

Mamoko to ksiazka wylacznie obrazkowa - sklada sie z rozkladowek, na kazdej z nich przedstawiona jest scena z zycia tego miasteczka. Akcja dzieje sie jednego dnia i bohaterami sa te same postaci o przesmiesznych imionach: Gerwazy Skorupko, Otylia Sadelko, Hipolit Grzywa czy Ernest Nakrapiany. Sledzac oczkiem i paluszkiem przygody poszczegolnych bohaterow mozna spedzic dlugie godziny tylko nad jedna strona :)

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/MiasteczkoMamoko1superlandia_1.jpg http://heskiemigawki.blox.pl/resource/MiasteczkoMamoko3superlandia_2.jpg

 Jest to rowniez ksiazka skierowana do najmlodszych - formalnie chyba od lat 3, ale moim zdaniem juz i 2- 2,5 latki beda mialy frajde z ogladania.

Nasze kolejne zakupy to dwie siostrzane pozycje: "Mam oko na litery" i "Mam oko na liczby." Obydwie ksiazeczki to rowniez w stu procentach obrazki: jedna koncentruje sie na liczeniu, a druga na wyszukiwaniu postaci & przedmiotow na konkretna literke.

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/Mamokonalitery.jpg http://heskiemigawki.blox.pl/resource/Mamokonaliczby.jpg

W lewym gorrnym rogu znajduje sie literka, a na obrazkach slowa do wyszukiwania. Oczywiscie, z naszej perspektywy ogromnym plusem "Mam oko na litery" jest jej uniwersalnosc jezykowa :)) Mozemy szukac po polsku /z mama/ i po niemiecku /z tata/ :D

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/mamoko_litery_2.jpg

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/mamoko_litery_1.gif

"Mam oko na liczby" rowniez rozwija spostrzegawczosc, ale przeznaczona jest dla dzieci, ktore umieja liczyc - moja trzylatka probuje, ale to jeszcze nie to ;)

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/mamoko_liczby_2.jpg

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/mamoko_liczby_1.gif

O "Mapach" dowiedzialam sie przypadkiem, ale jak tylko zobaczylam na stronie wydawnictwa przykladowe strony, od razu sie zakochalam... Od zawsze uwielbiam atlasy: historyczne, anatomiczne, no i przed wszystkim geograficzne :) "Mapy. Obrazkowa podroz po ladach, morzach i kulturach swiata" kupilam glownie dla siebie i - moze - bede pozyczac dzieciom do poogladania...

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/MapyObrazkowapodrozpoladachmorzachikulturachswiata.jpg

42 kraje z 6 kontynentow /malo, za malo.../ rozrysowane w fantastyczny sposob! Do tego ten gigaformat i ta dbalosc o szczegoly...

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/Polska_mizielinscy.jpg

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/Francja_mizielinscy.jpg

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/USA_mizielinscy.jpg

Kraje zaprezentowane sa nieco stereotypowo, ale o kazdym z nich zamieszczono mnostwo informacji: poczawszy od danych statystycznych i najwazniejszych miastach wraz ich symbolami, az po slynne postacie, zwierzeta wystepujace na tym terenie, az po kulinaria i poluparne imiona & inne ciekawostki. Jest tu Holandia z tulipanami & malarzami, Islandia z gejzerami, Mongolia ze stepem, Japonia z pagodami i Namibia z plemionami Himba, Herero i Ovambo. Jest kuchnia tajska, chorwackie stroje ludowe i bostwa starozytnego Egiptu. Elvis. Wielki Kanion. Agenci FBI... No po prostu wszystko tu jest ;)

Minusow /poza tym, ze brakuje mi ze sto piecdziesiat krajow/ nie widze... Jak juz pisalam kocham atlasy, wiec nie jestem do konca obiektywna ;) Uwazam, ze "Mapy..." to rewelacyjna ksiazka i kazde dziecko powinno ja miec.

Moje moga beda mogly podotykac ;)

A tu, bonusowo, nawet fotoreportaz z podrozy paluszkiem po mapach:

Julis w Polsce

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/atlas_julis_polska.jpg

Julek kolo Niemiec

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/atlas_julis_niemcy.jpg

Julian w Hameryce ;)

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/atlas_julis_usa.jpg

Klara w Holandii

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/klara_atlas_belgia.jpg

i rzucajac oko na caly swiat...

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/klara_atlas.jpg

 

Aleksandra i Daniel Mizielinscy, wydawnictwo Dwie Siostry

"Miasteczko Mamoko", 2010

"Mam oko na litery", Mam oko na liczby", 2012

"Mapy. Obrazkowa podroz po ladach, morzach i kulturach swiata.", 2012


Ilustracje pochodza ze stron: wydawnictwodwiesiostry.pl i polskailustracjadladzieci.pl

wtorek, 26 lutego 2013
3 lata (+ 10 dni)

Jak zwykle, z poslizgiem ;) Ale poki wyrabiam sie jeszcze w tym samym miesiacu, to nawet wyrzotow sumienia nie mam.

Moja corcia skonczyla 3 latka! 3 LATKA! A ja mam wrazenie, ze w ogole sie nie postarzalam...

Imprezy urodzinowe byly dwie: u dziadka, rodzinna i u nas w domu, z dziecmi. Jak gdyby tego bylo malo, dwa razy swietowala tez w przedszkolu, ale to zasluga mojego meza - muffiny przewidziane na pierwsze swietowanie, wywalil tuz przed przedszkolnym progiem... Tamtego dnia Klara swietowala napredce zrobionym popcornem ;) Fajne te panie - tak spontanicznie cos wymyslic.. Nie w kazdym przedszkolu tak sie chce... Meza z domu nie wywalilam, nowe muffinki upieklam, wiec nastepnego dnia Klarusia swietowala juz jak nalezy :)

Obydwie imprezy uswietnil Teczowy Tort i rozne muffinki, ktore pieklysmy razem :) Dekoracje tez robilysmy razem, a potem Klara juz sama wszystko demolowala... Prezenty zyskaly uznanie solenizantki ;)

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/3_urodziny.jpg

Jaka jest trzyletnia panna Klara? Tempramentna, glosna i uparta (po mamusi?). W przedszkolu jest maskotka grupy (najmlodsza, wiec korzysta), w domu jest starsza siostra (przynosi Julisiowi smoczek i przykrywa go kocykiem, czy tego chce, czy nie... jak nie, to jego problem), u dziadka jest wariatem goniacym po schodach caly dzien :D

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/klara_3_lata_2.jpg

Wciaz nieodpieluchowana, ale przestalam sie juz tym martwic - najwyzej kiedys odpieluchuja sie razem...

Ma 95cm wzrostu i wazy 14,5kg, czyli calkiem przecietnie ;)

Lubi:

- czytac ksiazeczki

- rysowac

- naklejki wszelkiej masci, ktore bezustannie nakleja nam wszedzie, ale najchetniej na tapete w duzym pokoju

- "Swiat malej ksiezniczki", Swinke Pepe i Hello Kitty (to ostanie, niestety...)

- czekolade, ale na szczescie w rozsadnych ilosciach

- Haribo, niestety juz w ilosciach hurtowych :/

- dziadka Edi

- zime, snieg & sanki

- pania Erike, sasiadke dziadka Ernsta

- ciufaski, czyli kielbaski/truskawki

- swoje przedszkole, panie, dzieci & polska grupe zabawowa

- nosic sukienki (spodnie sa be)

Nie lubi:

- nosic czapki

- wafelkow

- jajek

- wstawac o 7 rano

- mycia glowy (oj, i to bardzo)

- baletki, czyli tabletki (jakiekolwiek) tez nie sa w jej guscie

- dlugiego siedzenia przy stole i czekania kiedy inni wreszcie skoncza jesc (i w domu, i w przedszkolu)

Jest tez bardzo madra, lubi ukladac puzzle i grac w gry planszowe :) Swietnie wie, co & kiedy powiedziec tatusiowi, zeby go przekabacic lub cos od niego dostac... Wciaz jest 100% coreczka tatusia, ale spi tylko ze mna ;)

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/klara_3_lata_1.jpg

Pisalam juz, ze strasznie kocham tego mojego mojego Cypiska? ;)

wtorek, 12 lutego 2013
Rozany Poniedzialek

Ten dzien jest dla nas szczegolnym dniem, bo wlasnie wtedy zaczelam rodzic Klare :) Ostatecznie urodzila sie minute po polnocy juz we wtorek, a poza tym to jest swieto ruchome, no ale przez chwilke moj maz cieszyl sie, ze bedzie mial karnawalowe dziecko :)))

O tradycji pochodow pisalam juz 4 lata temu - wtedy ogladalam pochod w Wiesbaden; w tym roku Rosenmontag spedzilismy u tescia w Troisdorf i i tam, kilka kilometrow od Kolonii, obejrzelismy dosc kameralny Umzug (czyli wlasnie pochod)

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/rosenmontag1.jpg

Oczywiscie, najwazniejsze byly kamelle, czyli fanty -> wszystko to, co rzucane jest przez uczestnikow pochodu w strone ogladajacych: slodycze, zabawki, rozne drobiazgi... W tym roku trafily sie nam nawet 2 kaczki do kapieli i 3 pilki :)

Byl to tez pierwszy swiadomy karnawal Klary - troche byla przestraszona halasem i zaskoczona spadajacymi z nieba zelkami Haribo, ale szybko sie rozkrecila i zaczela lapac fanty do przyniesionej siaty... ;) 

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/fatny1.jpg

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/fanty_2.jpg

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/fanyt_3.jpg

A wieczorem w domu nastapilo dokladne ogladanie przyniesionych roznosci... Julis tez byl na pochodzie (w chuscie), wiec rowniez bral udzial w podziale lupow ;)

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/kamelle_w_domu1.jpg

Za rok koniecznie musimy sie przebrac - moze wtedy zlowimy jeszcze wiecej kamelli?

wtorek, 05 lutego 2013
Karnawal

Chwilowo jestesmy chorzy :( Klara miala paskudne przeziebienie, a potem zapalenie ucha. Julian z kolei miala zapalenie oskrzeli... Teraz Ralph ma grype, a ja - choc zdrowa - czuje sie juz zmeczona tym domowym szpitalem.

Chco jednoczesnie doceniam, co mam, bo to w zasadzie dopiero druga choroba Klara - ostatni raz byla chora poltora roku temu (w Warszawie, rowniez zapalenie ucha)... Szkoda mi tylko Julisia, ktory juz musial sie troche pomeczyc goraczka, biegunka, no i nieciekawym kaszlem :/

W przerwie chorowania (bo byly i chwile wytchnienia) wybralismy sie na przebieranki do polskiej grupy zabawowej:

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/karnawal_do_bloga.jpg


Wystapilismy jako:

Klara - Sniezka; to po raz drugi w zyciu (nawet ten sam stroj), ale pierwszego na szczescie nie pamietala...

Julis - pirat ;)

mua - damska wersja Robina Hooda ;) W moim rozmiarze byla jeszcze zakonnica i ewentualnie duza truskawka, ale to ja juz wolalam Robinie Hood...

W czwartek Klara ma zabawe karnawalowa w przedszkolu i w sumie powinna na nia pojsc, ale jeszcze jutro skoczymy na kontrole. 

poniedziałek, 14 stycznia 2013
Nowy Rok

Wlasnie wrocilismy z ferii swiateczno-sylwestrowo-bardzo zimowych spedzanych u babci & dziadka w Polsce :) Opoznienie mam wiec straszne, ale za to jest o czym pisac.

Tylko, oczywiscie, czasu brak... Na razie wiec beda obrazki, a literki do nich pojawia sie niebawem.

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/sylwester_1.jpg

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/sylwester_2.jpg

Aktualizacja:

a wiec, sa i literki :) Znowu zabralo mi to wiecej czasu niz myslalam (albo: czas pedzi szybciej niz bym chciala...), ale lepiej pozno niz wcale.

Sylwestra i pierwsze dwa tygodnie stycznia spedzilismy w Polsce: babcia, prababcia i dziadek mieli rzadka okazje nacieszyc sie Klara & Julisiem az do przesytu :P Byly spcerki, zabawy, no i przede wszystkim: sanki z dziadkiem! Nie wiem czy Klara zapamieta te zime, ale jesli tak, to bedzie miala piekne wspomnienia :)

Sylwester to domowka w rodzinnym gronie: jak widac na kolazu, byly odswietene stroje, balony i zabawa az do polnocy. Juli & Oli (robocze ksywki syna & siostrzenca) oczywiscie padli pierwsi, ale Klara po raz drugi w zyciu obejrzala sylwestrowe fajerwerki :)

Panna Klara ma juz niespelna 3 lata i coraz bardziej mozna sobie z nia pogadac - wlasnie teraz, w okresie okoloswiatecznym, zaobserwowalismy u niej najwiekszy jak do tej pory rozwoj jezykowy, i to od razu w obydwu jezykach :)) Co prawda jako dwujezyczne dziecko moze pozniej zaczac mowic, ale do tej pory jej mowa rowzijala sie bardzo powoli, nawet jak na dwujezyczne dziecko (stwierdzone przez lekarza, a potwierdzone i w przedszkolu, i przez logopede)... No, ale wychodzimy na prosta :)

Wiekszosc czasu w Polsce spedzila wlasnie na sankach, muzykujac /tez z dziadkiem/, puzzlujac namietnie lub ukladajac klocki :)

Z Julisia zrobil sie czarus ;) Nic tylko by flirtowal z kazda napotkana kobieta :) Spojrzenie amanta, szeroki usmiech...

4 stycznia skonczyl pol roku, a kilka dni temu odbyl sie stosowny bilans: nasz amant mierzy 69cm i wazy 8kg :) Obraca sie juz na brzuch i dostaje jedzenie pozacyckowe: ulubionymi owockami sa jablka i morele, a z obadkow ceni sobie te z indykiem :)

Lubi czytac szeleszczace gazety, spedzac godziny przyklejony do mamyw chuscie i gorace kapiele.

Wciaz je 4-5 razy miedzy 20 a 7 rano, ale reszte nocy spi jak aniolek; w ogole jest malym aniolkiem i strasznym synkiem mamusi (mamusia docenia, ale czasem chetnie oddalaby go tatusiowi, ale synus nie chce...)

Na przelomie roku uzupelnilam tez swoja biblioteczke /papierowe wydania ksiazek/, ale juz niedlugo bede sie tez rozgladac za elekronicznymi wersjami, bo pod choinka znalazlam Kindle´a :)) Pewnie minie troche czasu zanim sie z nim oswoje, ale nastepne zakupy ksiazkowe beda juz go uwzlednialy ;)

czwartek, 06 grudnia 2012
Pomocnik Sw.Mikolaja

Syn, synus, syneczek... Szczescie moje najwieksze, pieciomiesieczne :)

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/pomocnik_sw_mikolaja.jpg

Mam go (i kuchareczke), wiec juz zadnych prezentow nie potrzebuje... ;)

wtorek, 04 grudnia 2012
Kuchareczka

Udala mi sie corcia ;) Prosze, jak pomaga w kuchni:

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/klara_zmywa_1.jpg

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/klara_zmywa_5.jpg

Najczesciej jest to kuchnia u dziadka, czyli w weekend, bo wtedy mamy dla siebie najwiecej czasu :) Czasu na wybieranie przepisow /Klara wybiera je po zdjeciu/,  gotowanie /np.: Klara myje ziemniaki, ja obieram/, pieczenie /Klara trzyma mikser i wycina ciasteczka, ja zajmuje sie piekarnikiem/ czy zmywanie juz po wszystkim ;)

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/klara_zmywa_2.jpghttp://heskiemigawki.blox.pl/resource/klara_zmywa_3.jpghttp://heskiemigawki.blox.pl/resource/klara_zmywa_4.jpg

Na najblizszy weekend mamy zaplanowane kolejne ciasteczka :) Najpiekniejsza czescia niemieckich zwyczajow okoloswiatecznych jest ten zwyczaj pieczenia ciasteczek adwentowych...

poniedziałek, 12 listopada 2012
Pochod swietomarcinski

Poki nie zamieszkalam w Niemczech, 11 listopada byl dla mnie "tylko" Swietem Narodowym, i to ogladanym w telewizji (a nie bezposrednio swietowanym). Kojarzylam tez, ze w Poznaniu jedza - podobno pyszne - rogale swietomarcinskie ;) I tyle.

Po przyjezdzie tu odkrylam jeszcze dwie zwiazanym z ta data atrakcje: 11.11 o 11:11 w Niemczech rozpoczyna sie piata pora roku, czyli karnawal :D A do tego organizowane sa pochody swietomarcisnkie (Martinsumzug). Dlugo wydawalo mi sie, ze glownym organizatorem sa przedszkola, ale niedawno odkrylam, ze tego dnia i dorosli chodzaja sobie po zmroku z lampionami...

U nas bylo standardowo, czyli w roli glownej bylo jednak dziecko.

Pamietam, jak pierwszy raz (4 lata temu) widzialam pochod przedszkolakow z lampionami - jakos nie mialam wtedy nawet nadziei, ze i ja kiedys bede towarzyszyc swojemu dziecku w tej zabawie :( No ale na szczescie, stalo sie inaczej: w tym roku Klara poszla do przedszkola, wiec pod koniec pazdziernika kopnal nas zaszczyt zaproszenia do tegoz przedszkola w celu wykonania z dzieckiem lampionu... Wymowilam sie opieka nad Julkiem i wyslalam malzonka ;) Ten stanal na wysokosci zadania i - jako jedyny tatus wsrod stada mamus - wykonal z dzieckiem kolorowy lampion :)

W piatek przed 11.11 o 17 /zeby byl juz zmrok/ spotkalismy sie nieprzypadkiem przed przedszkolem, zebralismy te swoje lampiony i, spiewajac okolicznosciowe piosenki, poszlismy na ten pochod...

 http://heskiemigawki.blox.pl/resource/11.11przedszkole.jpghttp://heskiemigawki.blox.pl/resource/11.11laterne.jpghttp://heskiemigawki.blox.pl/resource/11.11tataumzug.jpg

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/11.11razemnaumzugu.jpg

Tradycyjnie na poczatku kazdego wiekszego pochodu jest jeszcze Swiety Marcin na koniu, ale na naszym malym pochodzie nie bylo :) Byly zato kielbaski (dla dzieci) i grzane wino (dla niektorych rodzicow).

Genezy zabawy nie znam, ale moze za rok sie dowiem.

poniedziałek, 05 listopada 2012
Fotografia

Caly dzien zastanawialam sie czy pokazac to zdjecie w kolorze, czy czarno-biale, ale potem wessalo mnie w Picase i efekt jest taki:

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/prababcia_sepia_do_bloga.jpg

W roli glownej: Bababcia, czyli Prababcia z prawnukami :)

Pierwsze spotkanie tej trojki...

niedziela, 04 listopada 2012
Pocztowka z Drezna

Pierwszy raz jadac do Polski zdecydowalismy sie nocowac po drodze - pierwszy raz bowiem jechalismy z dwojka malych dzieci... Wybor padl na Drezno z najprostszego z mozliwych powodow: polozone jest dokladnie w polowie drogi miedzy Hesja a Slaskiem :)

Po uwiecznionej na sesji i zaprezentowanej juz nocy w hotelu, wybralismy sie na krotki spacer po miesce. Spacer bylby dluzszy, ale Klara nie jest jeszcze az tak wyrobionym piechurem, a wozka nie bralismy... Chcielismy zobaczyc, co najwazniejsze, ale niestety udalo sie nam zrealizowac dokladnie polowe planu ;)

A wiec: najslynniejsze drezdenskie zabytki - czesc pierwsza:

Frauenkirche, czyli Kosciol Marii Panny:

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/drezno2.jpg http://heskiemigawki.blox.pl/resource/drezno3.jpg

Osiemnastowieczny, barokowy kosciol protestancki, drugi najwyzszy (po katedrze w Strasburgu) budynek z piaskowca w Europie. Prawie doszczetnie zniszczony w 1945 roku i odbudowany dopiero w latach 1994-2005.

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/drezno4.jpg

Podobno piekny w srodku, ale nie dalismy rady zwiedzic - akurat trwalo nabozenstwo...

Klarze najbardziej podobal sie stojacy nieopodal automat do robienia zdjec ;)

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/drezno8.jpg

Katedra Swietej Trojcy to z kolei przybytek katolicki. Rowniez barokowy, rowniez zniszczony w czasie wojny i odbudowany po latach.

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/drezno5.jpg

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/drezno7.jpg

Podobnie jak przy Kosciele Marii Panny, i tutaj Klarze podobalo sie co innego: fontanna przed katedra...

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/drezno6.jpg

Kolejnym zabytkiem na drezdenskiej Starowce jest malowidlo scienne "Fürstenzug" ("Orszak ksiazecy") - najwiekszy na swiecie ceramiczny obraz scienny: ponad 100 metrow dlugosci i ok.10 metrow wysokosci; kafle, na ktorych namalowane jest prawie 100 osob, maja wymiary 20,5x20,5cm. Postacie to wladcy saksonscy, a takze naukowcy, artysci, zolnierze i dzieci, jak rowniez konie i psy.

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/drezno9.jpg

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/drezno10.jpg

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/drezno11.jpg

A tak w ogole, to Klarze najbardziej, ale to najbardziej z calego Drezna podobala sie fontanna na glownym deptaku:

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/drezno1.jpg

Nastepnym razem musimy zobaczyc Opere Sempera, barokowy zespol palacowy Zwinger i Niemieckie Muzeum Higieny :)

środa, 31 października 2012
Siostra & Brat. W podrozy

Nie moglam sie powstrzymac i oczywiscie juz zgralam te zdjecia :))

Na poczatek - sesja z hotelu (Drezno): dziecka spia, a raczej nie spia, razem...

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/brosisa.jpg

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/brosisb.jpg

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/brosisc.jpg

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/brosisd.jpg

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/brosise.jpg

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/brosisf.jpg

Zdjecia robione w ciemnym pokoju, wiec aparat juz nie lapal ostrosci, no ale o pierwszej w nocy swiatla przeciez wlaczac nie bede... Dziecka maja spac! ;)

A spac nie chcialy, bo tak podekscytowane podroza & hotelem byly... Jakby to bylo pierwszy raz w zyciu... No dobra, u Julka to bylo pierwszy raz, ale Klara?

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/hoteldrezno1.jpg http://heskiemigawki.blox.pl/resource/hoteldrezno2.jpg

Bardzo to przezywala :)

środa, 26 września 2012
12 tygodni

A dzis z kolei na wesolo :) Dzis Julis skonczyl 12 tygodni :)

Nawet nie wiem kiedy to zlecialo... Podobny wpis zrobilam kiedys dla Klary, wiec i jemu zrobie.

Niespelna trzymiesieczny Julislaw:

- wazy prawie 6kg i mierzy 60cm: rozmiar ubranek - od niedawna 62 (ale i 56 jeszcze sie zdarza)

- wciaz wylacznie na mleku mamusi

- chustowy jest, smoczkowy bardzo, no i nieodkladalny

- duzo spi, zwlaszcza w nocy :)

- od 3 wrzesnia chodzil troche do przedszkola, ale tylko towarzysko

- uwielbia sie kapac

- superancko sie usmiecha i (tez) juz probuje gaworzyc

- nie przepada za lezeniem na brzuszku, ale glowke trzyma juz bardzo dzielnie

Przy okazji postanowilam sfotografowac moje Bambino w tym samym body co Klare na trzy miesiace i pokusic sie o male porownanie...

I jak? Sa do siebie podobni?

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/klara12tyg.jpg http://heskiemigawki.blox.pl/resource/julek_12_tyga.jpg

:)

środa, 12 września 2012
Zaczek-przedszkolaczek

Nadeszla wiekopomna chwila...

Moje dziecko dostalo tyte pelna slodyczy no i mam zaczka-przedszkolaczka!

 

 

Podsumowujac pierwsze dni moge odtrabic sukces ;) Klara lubi chodzic do przedszkola!



W Niemczech jest troche inaczej niz w Polsce:

1. Adaptacja dziecka:

dzien 1-3: siedze w sali, 30-45 minut, Klara mnie widzi
dzien 4 i 5: ja ciagle w sali, ale juz 60 minut
dzien 6: ja "odprowadzam" Klare, zostawiam w sali swoje rzeczy (zeby wiedziala, ze wroce) i czekam w pokoju nauczycielskim, 45-60 minut - czyli: pierwsza proba rozlaki
dzien 7: jak wyzej, 90 minut
dzien 8 i 9 (dzis i jutro): zostawiam ja na 2-2,5 godziny
dzien 10 (piatek): zostanie sama na 4h, czyli do obiadu wlacznie :)

Ech, mam nadzieje, ze panie stwierdza ze jest ok, bo inaczej adaptacje bedziemy musieli robic jeszcze raz za jakis czas (u nas dzieci dolaczaja po 2,5 albo po 3 urodzinach, przez caly rok - Klara skonczyla 2,5 roku w sierpniu i dlatego mogla pojsc juz od wrzesnia, a nie od marca; jesli teraz orzekna, ze nie jest gotowa, to bedziemy mogli sprobowac jeszcze raz na koncu "kolejki": po Klarze ma sie adaptowac jeszcze 4 dzieci, czyli by wypadalo za 8 tygodni; jesli i to nie, to dopiero po 3 urodzinach, czyli od marca 2013...)

Mam nadzieje, ze bedzie dobrze, bo na razie to niechetnie idzie do domu, placze, ze chce zostac z dziecmi, no ale nie moze, bo adaptacja tego "nie przewiduje" :/

 

2. Posilki:

Tutaj nie ma grupowych sniadan w przedszkolu (dzieci same jedza w jadalni to co przyniosa, maja na to czas do 8:30, jesli beda przyprowadzone po tej godzinie, to musza juz byc po sniadaniu.

W naszym przedszkolu (jak i w wielu innych) nie wolno dawac dzieciom nic slodkiego - zadnego chleba z dzemem czy bronboze z nutella :)  Do picia jest tylko woda lub nieslodzona herbata /dzieci nalewaja sobie same/. Obiad tez nakladaja sobie same i same maja jesc (zanioslam juz tone podpisanych ubran... bedzie sie przebierac po obiedzie :P)

3. Spanie & siusianie:

W DE nie ma tez grupowego lezakowania, ale w naszym przedszkolu jest przynajmniej sala, gdzie sa materace i dzieci moga sie polozyc jesli chca
(nie w kazdym przedszkolu tak jest, niestety).

Dziecko nie musi byc odpieluchowane (yes, yes, yes), ale za 1 pieluche przedszkole liczy sobie 0,40€ (czyli na koniec miesiaca dostaje sie rachunek...)


4. Ogolna organizacja:

Malo ktore przedszkole ma grupy wiekowe :///// Tu czesto wychodzi sie z zalozenia, ze dzieci najlepiej ucza sie od siebie, wiec grupy sa mieszane: w grupie Klary jest 18 dzieci w wieku od 2,5 lat (Klara) do 4 lat...




Jeden dzien w tygodniu dzieci spedzaja na dworze - caluski dzien (!) - to sie nazywa Feldtag i ma wiekowa tradycje w DE.

W ogole, dzieci spedzaja duzo czasu na zewnatrz w zwiazku z czym Klara dostala "wyprawke": przeciwdeszczowa kurtke z polarem, spodnie przeciwdeszczowe z polarem, ocieplane gumowce...
Sama sie jeszcze w to nie ubierze, ale panie na poczatku pomagaja :)

Ogolnie mam pozytywne wrazenia - ciesze sie, ze Klara juz poszla do tego przedszkola. I ciesze sie, ze codziennie rano nie ma wycia, tylko radosc:

CIECI, CIECI ;)

(= dzieci)

sobota, 25 sierpnia 2012
Resztki lata

Lato sie juz konczy - to ostatnie chwile Klarusi "na wolnosci", wiec korzystamy, ile sie da... Za tydzien idzie do przedszkola, wiec automatycznie bedziemy mialy mniej czasu dla siebie :(

Poki co, korzystamy z pogody (coraz mniej laskawej) i dlatego nie mam tez zbyt wiele czasu na bloga.

W ramach korzystania z urokow lata & usamodzielniania sie moje dziecko - jeszcze pozna wiosna - samo zlozylo sobie domek:

 

 

 

oraz regularnie napuszczalo wody do basenu, w ktorym to ochoczo lezalo przez ostatnie tygodnie:

 

Rany, za chwile bede miala przedszkolaka w domu! Jak ten czas leci - przeciez dopiero co sie urodzila!

Na szczescie, na to wyglada, ze aklimatyzacja w przedszkolu nie bedzie problemem: bylismy tam juz dwa razy /na rozmowach ogolnych z paniami/ i za kazdym razem Klara od razu biegla do dzieci :) W dodatku plakala tylko raz....

Jak trzeba bylo isc do domu!

:D

 

czwartek, 16 sierpnia 2012
My

Moje starsze dziecko skonczylo dzis 2,5 roku :) A moje mlodsze wczoraj 6 tygodni :)



Jesli w najblizszym czasie ja nie skoncze ze soba, to kiedys bedzie pieknie...

;) 

piątek, 10 sierpnia 2012
Braciszek

Niektore male krolewny maja zmartwienia, o ktorych nie snilo sie nawet filozofom...

Miala takie krolewna Lenka, ma i moja Klara ;)

W literaturze, tak jak i w zyciu, istnieja zmartwienia zasadnicze (np.: bede miala braciszka) i zmartwienia wtorne (np.: czy to naprawde jest zmartwienie) - z perspektywy malej krolewny trudno ocenic, ktore jest wazniejsze.

Debiutancka opowiastka Anety Krelli-Moch "Krolewna Lenka ma zmartwienie" pojawila sie u nas w odpowiednim momencie - Klara tez ma zmartwienie... Co prawda w ksiazeczce Lena dowiaduje sie, ze braciszek dopiero sie pojawi, a u nas juz jest, ale w gruncie rzeczy zmartwienie jest to samo: co zrobic z taka nowina? Co zrobic z braciszkiem?!

Lenka ucieka z domu i ukrywa sie w Dziczy, w Ktorej Mieszka Smok, zeby tam przemyslec swoje zmartwienie.

Klara spi w kolysce braciszka i balagani ile wlezie.

Dla obydwoch panienek nowina/pojawienie sie braciszka to prawdziwe wyzwanie zyciowe :)

"Krolewna Lenka..." polecana jest dla dzieci od lat trzech, ale juz moja dwuipollatka wyrazila zainteresowanie i historyjka, i ilustracjami... Nie jestem pewna, czy tak do konca dotarlo do nie przeslanie /fajnie jest byc starsza siostra/, ale na razie maglujemy ksiazeczke co wieczor, wiec moze, moze kiedys... ;)



W kazdym razie, prawda jest, ze:

"Bycie starsza siostra okazalo sie ciekawe, jednak trudniejsze, niz to sobie wyobrazala mala krolewna."

Ale potencjal w Klarusi jest:



;)

Opowiastka bardzo przypadla nam do gustu i pewnie bedziemy sie rozgladac za kolejnymi przygodami krolewny Lenki.



Aneta Krella-Moch: "Krolewna Lenka ma zmartwienie", Wyd.Skrzat, 2012, zalecany wiek: +3 lata

czwartek, 02 sierpnia 2012
4 tygodnie

Wczoraj minely 4 tygodnie, odkad ten maly facecik jest z nami... Az trudno uwierzyc, bo wydaje mi sie, ze jego kolyska stoi kolo mojego lozka juz cale wieki...



Na razie nie ma zbyt wiele do opisywania: duzo spi, duzo je i czesto robi kupe :) Kupy zbieramy wciaz do pampersow jedynek, a i te sa jeszcze nawet troche przyduze ;) Dzis Julis byl wazony: wazy 3750g :) Calkiem niezle, bo szczerze mowiac po Klarusiowych problemach z przybieraniem na wadze, spodziewalam sie raczej jakichs 600-700 gramow na plusie, a tu prosze: ponad 1000 :)



Dumnie wypinam (pelna) piers do przodu i domagam sie orderu!    

Klara wreszcie zakumala, ze ma brata i ze nie jest jedynaczka... Na szczescie, obywa sie bez rekoczynow, a z cala reszta jakos sobie poradzimy (mimo, ze mama w sobote odlatuje do Polski)...

Optymistka ze mnie ;) 

 

niedziela, 15 lipca 2012
Kreda. Lody. Bycie starsza siostra

Lato nie dopisuje w tym roku :( Niestety... Ale pare slonecznych chwil udalo sie zlapac, wiec i ulice pomalowalismy, i lody byly...

Klara - w roli starszej siostry - sprawuje sie poprawnie :) Za bardzo nie chce jej chwalic (boje sie zapeszyc), ale zdaje sobie sprawe, ze mogloby byc duuuzo gorzej...

Braciszek jej nie przeszkadza ;) Nie bardzo ja tez zajmuje, ale przynajmniej nie musze sie martwic, ze zrobi mu krzywde...

Na szczescie, jest u nas babcia Malgosia, ktora duzo zajmuje sie Julkiem, a ja moge ten czas poswiecic Klarze - ukladanie & zbieranie pogubionych puzzli mam juz w malym placu!

niedziela, 08 lipca 2012
Juliś

Nie wyrobilam sie z ostatnim wpisem... Znowu...

Ale tym razem mam porzadna wymowke:

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/kartka_do_bloga.jpg

1. Bambino story:

Historia jest krotka: wystarane, wyczekane dzieciatko mialo pojawic sie - tak z grubsza - w lipcu, no i udalo sie :) Bardzo dlugo bylo dziewczynka, co cieszylo mnie o tyle, ze odpadlyby mi zakupy ciuszkowe... Miesiac temu okazalo sie jednak, ze bedzie chlopiec!

Zaskoczeni zaczelismy przekopywac resztki wyprawki po Klarze z nadzieja, ze znajdzie sie tam cos dla braciszka... Niestety, zbyt wiele tego nie bylo (rozowosci nie bylo, ale czasem kroj ciuszkow byl zbyt dziewczecy), wiec bez zakupow sie nie obylo - cale szczescie, ze jest ebay ;)

Gorzej bylo z przestawieniem sie: od usg polowkowego Bambino bylo dla mnie dziewczynka i tak tez zwracalam sie do brzucha... Teraz mam nadzieje, ze syn mi to kiedys wybaczy ;)

 

2. Narodziny:

Koniec czerwca, cztery tygodnie do terminu.

Usg stanu blizny po Klarusiowej cesarce jednoznacznie wskazuje na koniecznosc kolejnego ciecia :( Czyli porod bedzie ustawiony... Data zostala wybrana i pozostalo trzymac kciuki, zeby blizna tyle wytrzymala...

Poczatek lipca, trzy tygodnie do terminu.

No, i nie wytrzymala. Oficjalnie oszacowano ja na mniej niz 1mm, a ze doszly bole brzucha, to wyladowalismy w klinice, z zastrzezeniem, ze jesli tylko cos sie zacznie, to bedziem ciac.



W srode, 4 lipca, zaczelo sie i prosto znad parujacej jeszcze zielonej herbatki pojechalismy na sale operacyjna... Bambino urodzilo sie o 10:47 i - ku mojemu zaskoczeniu - od razu wyladowalo na moich piersiach :) Nie sadzilam, ze przy porodzie operacyjnym to w ogole mozliwe, a jednak :) Juz do konca operacji tam zostalo: ja cieszylam sie bliskoscia nowonarodzonego synka, a doktory pracowicie cerowaly moj brzuch.



3. Imie:

Miala byc Matea Ida lub Antonia Matea... No coz, moze jeszcze kiedys ;)

Synus nazywa sie Julian Edward.

Pierwsze imie to imie, ktore jako jedno z niewielu spelnialo nasze twarde kryteria (obecnosc w obydwu jezykach i kulturach + identyczna pisownia & wymowa), a do tego milo kojarzace sie :) tak tuwimowsko ;)

Drugie imie jest po polskim dziadku.



Zdrobnienie nie bylo planowane, ale sama nie moge sie powstrzymac i wychodzi mi: Juliś



4. Syn & corka, czyli oswajanie rzeczywistosci:

Pierwsze piec dni to pobyt w klinice i male zamieszanie: a to temperatura ciala za niska, a to cukier katastofalny... Do tego niska waga urodzeniowa (2660g) i jej spadek :( Ale syn to dzielny facet, udalo mu zebrac w sobie, okielznac cyferki i juz jestesmy w domu :) Wciaz jest chudziutki, ale ladnie ssie piers, wiec mamy nadzieje na szybkie przybieranie na wadze.



Klara jako starsza siostra spisuje sie poprawnie :) Entuzjazmu nie oczekiwalismy, wiec jest ok. Oczekiwalismy raczej problemow i wybuchow zazdrosci, ale tych (na razie?) brak :)



 

pe.es

Julian wystapil juz w roli modela podczas sesji zdjeciowej w klinice i dumnie prezentuje sie w Babygalerie :))))





niedziela, 24 czerwca 2012
Pchelka

Nie wyobrazam sobie dziecinstwa bez tej bajki :)

Chcecie bajki? Oto bajka:
Była sobie Pchła Szachrajka.
Niesłychana rzecz po prostu,
By ktoś tak marnego wzrostu
I nędznego pchlego rodu
Mógł wyczyniać bez powodu
Takie psoty i gałgaństwa,
Jak pchła owa, proszę
państwa.


Jasne bylo, ze i Klara predzej czy pozniej zapozna sie z przygodami szczwanej pchelki...

Miała domek na przedmieściu
Po ojczymie czy po teściu,
Dom złożony z trzech pięterek
I pokojów cały szereg.
Więc salonik i sypialnię,
I jadalnię, naturalnie,
Gabinecik i korytarz,
O cokolwiek się zapytasz,
Wszystko miała, aż jej gości
Zalewała żółć z zazdrości.

Juz zapomnialam, jak dluga jest ta bajka! Jakos utkwilo mi w pamieci, ze to krotki wierszyk - a tu, prosze, wielostronnicowa opowiesc o przygodach malej cwaniary, ktora zapewnia nam rozrywke na dluuugi czas :) Na szczescie, Klara jest jeszcze za mala, zeby przeczytac /jej/ cala "Pchle Szachrajke" na raz, wiec dzielimy sobie fragmenty na popoludnia :) Codziennie nowa przygoda...

Wchodzi śmiało do cukierni,
W pas kłaniają się odźwierni,
Już kelnerzy przyskakują,
Grzecznie w rączkę ją całują.
Dzisiaj rurki z kremem zjem,
Bo ogromnie lubię krem.
Proszę podać ze trzydzieści,
Stolik więcej nie pomieści.
Przy stoliku pchła zasiadła,
Jedną rurkę z kremem zjadła,
Zostawiła pełną tacę.
Za tę jedną rurkę płacę!
Wstała, wyszła, od niechcenia
Powiedziła do wiedzenia
I mignęły tylko z bryczki
Purpurowe rękawiczki.
Bardzo dziwią się kelnerzy:
Jak rozumieć to należy!
O trzydzieści rurek prosić,
A po jednej mieć już dosyć?
Nagle patrzą: Co to? Czemu
W rurkach wcale nie ma kremu?
Wszystkie puste? Co za kwestia?
Zjadła cały krem ta bestia!

Oprocz genialnego tekstu "Pchle..." w niezwykly sposob zdobia ilustracje Macieja Szymowicza :) Moge nawet powiedziec, ze z poczatku Klara zwracala uwage nie tyle na tekst, co wlasnie na te ilustracje :)

    

Przez ulicę jedzie bryczka,
Pchła w niej siedzi jak księżniczka.
Na ramionach pelerynka,
Spod kapturka słodka minka,
Parasolka mała w dłoni
Przed słonecznym skwarem chroni.

"Pchla Szachrajka" to nasza pierwsza ksiazeczka z Platynowej Kolekcji wydawnictwa Wilga, ale na pewno nie ostatnia :)



 

Obiecany pchelkowy bonusik, czyli Klara przy lekturze:

 

 

 Polecamy :)

 

 

Jan Brzechwa: "Pchla Szachrajka", wyd. Wilga, 2010

sobota, 23 czerwca 2012
Dzien Taty

Co prawda, tylko w Polsce (w Niemczech juz byl: u nas to swieto ruchome, przypada w dzien Wniebowstapienia i w tym roku bylo to 17 maja), ale kazda okazja do poswietowania jest dobra :))

No, i do pokazania zdjec...

Dwa lata temu, w pewnej kawiarni w Troisdorf zrobilam to zdjecie:

a w zeszlym tygodniu mielismy okazje powtorzyc ujecie:

Ten sam tata, ta sama Klara, to samo lustro...

I ciagle jest coreczka tatusia :)

Widac?



 
1 , 2 , 3
| < Maj 2013 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    
Daisypath Anniversary tickers Lilypie Fourth Birthday tickers Lilypie First Birthday tickers Co czytać?