piątek, 08 października 2010
Kawalek Bretanii

w moim miescie :) Wczoraj odkrylam, ze mamy w Wiesbaden nowy lokal z kuchnia narodowa - Crêperie Valérie: kawiarnie & nalesnikarnie bretonska!

 

Tak wiec, dzis na obiad byly galettes, czyli bretonskie nalesniki z maki gryczanej z cidrem :) Na pierwszy ogien poszla wersja z kozim serem, figami, miodem, tymiankiem i orzechami wloskimi... Oraz slodka wersja cidre´u...

 

A na deser byla kawa i far breton, czyli tradycyjne ciasto bretonskie:

 

 (na zdjeciu w foremce na drugiej polce, powyzej i ponizej jableczniki )

Far breton przypomina troche bardzo gesty pudding, flan lub clafoutis - mleczny, kremowy i bardzo delikatny. Podobno w Bretanii najczesciej jada sie go ze sliwkami, ale w Crêperie jest na razie tylko w wersji naturalnej.

To bardzo sympatyczne miejsce (z rownie sympatyczna wlascicielka - prawdziwa Bretonka Valérie) otwarte zostalo pod koniec wrzesnia i mam nadzieje, ze na dlugo zadomowi sie w Wiesbaden, bo galette naprawde byly pyszne, a i cidre niczego sobie ;) Do tego ten far breton...

Okazalo sie, ze Klara byla pierwszym dzieckiem w tej nalesnikarni :) Do tego pierwsza uzytkowniczka krzeselka i pierwsza czytelniczka ksiazeczek:

W przyszlym tygodniu na urlop jesienny przyjezdza moja siostra, wiec na pewno wybierzemy sie tam ponownie :) Do wyprobowania zostalo mi kilkanascie wariacji galettes, na przyklad tradycyjne z szynka, serem i jajkiem czy bardziej nowoczesne z wedzonym lososiem, pomidorem & mozzarella lub grzybami. Do tego cala masa slodkich nalesnikow, czyli crêpes... Na szczescie jesien i zima beda dlugie ;)

Crêperie Valérie, Wagemannstraße 22, Wiesbaden

www.creperie-wiesbaden.de 

piątek, 01 października 2010
Jesienny ulubieniec

Czekalam na niego juz od dluzszego czasu... Oj, dluzszego, bo ciaza & karmienie skutecznie wykluczyly mnie z udzialu w konsumpcji napojow wyskokowych :)

Bardzo sie ciesze, ze tegoroczna jesien moge przywitac, jak wiekszosc Niemcow, moim ukochanym Federwießer :)

Federweißer to baaardzo mlode wino - technicznie rzecz biorac jeszcze wcale nie wino, a zaledwie wciaz fermentujacy moszcz winny. Ciekawostka i cecha chyba najbardziej charakterystyczna jest fakt, ze Federweißer sprzedawany jest w niedokreconych butelkach, czyli w transport do domu trzeba wlozyc troche wysilku & sprytu :) Nie wystarczy wrzucic do siatki... Niesie sie toto jak trofeum :) Wszystko przez dwutlenek wegla i wciaz trwajacy proces fermentacji - produkt bardzo swiezy w jak najbardziej doslownym znaczeniu tego slowa :)

Poczatkowy Federweißser (z konca sierpnia) smakuje malo alkoholowo, ale bardzo slodko, potem jego smak sie wyostrza, a sam moszcz jest lekko polslodki i musujacy. Z czasem (koniec wrzesnia-poczatek pazdziernika) staje sie coraz bardziej wytrawny i coraz bardziej tez przypomina wino. Procentow jednak nie ma zbyt wiele: najczesciej 4-5%, ale maksymalnie 9-10%.

Nazwa pochodzi od niemieckiego Feder, czyli pioro i weiß, czyli bialy: bialawy osad (podobno przypominajacy piorka wlasnie) w tym trunku to normalny stan rzeczy podczas fermentacji - drozdze winne wciaz pracuja...

U nas w domu najczesciej pojawia sie bialy Federweißser - choc jest i czerwony - w towarzystwie tradycyjnego placka cebulowego lub tarty alzackiej czy kasztanow :) Koniecznie regionalny, ale czasem zdarza sie nam kupic cos wloskiego...

Tu moj ostatni ulubieniec - juz prawie dojrzale winko z okolic Norymbergi z winnicy Gerstacker

Prost!

poniedziałek, 31 sierpnia 2009
Dzien 1

Taki sobie...

Jeden egzamin moge oblewac :)))) Ten z portugalskiego ;)

A na reszte wynikow musze jeszcze, niestety, poczekac...

Skupmy sie na przyjemnych rzeczach, czyli na oblewaniu - jako przyszla mama nie pije alkoholu - to jasne...

Ale specjalnie dla takich istot jak ja ;) jest bezalkoholowe wino jablkowe!

Usmialismy sie jak norki w sklepie i oczywiscie zakupilismy na wieczor (wraz z obowiazkowym spritem do mieszania) - nie ma to jak oblewanie lokalnym winem dobrze zdanego egzaminu...

czwartek, 16 lipca 2009
Dzien byl portugalski

A wiec wieczor tez ;)

W poludnie mialam egzamin z portugalskiego - mojego ulubionego jezyka. O ocene sie nie boje - wiem, ze bedzie 1 lub 2 (niemiecka skala jest odwrotna) - wiec juz od wtorkowego egzaminu bylam na luzie.

Sukces na egzaminie* i rozpoczete dzis wakacje uczcilam zakupami w niedawno znalezionym sklepie portugalskim w Wiesbaden :))))) Dostep do produktow z calego swiata w przeroznych malych sklepikach uwazam za jeden z wielkich plusow zycia w Niemczech.

Skusilam sie na Pastéis de Nata - portugalskie ciastka z budyniowym kremem waniliowym (w Lizbonie znane jako Pastéis de Belém) i vinho verde.

Vinho verde, czyli zielone wino, to biale mlode wytrawne (lub polwytrawne) orzezwiajace wino, zazwyczaj lekko musujace, doskonale na upaly :) Nazwa odnosi sie raczej do jego mlodosci niz do rzeczywistej barwy ;)

Jest to chyba trzeci po porto i winie madera eksportowy hit Portugalii - i slusznie! Po raz pierwszy pilam je w Krakowie podczas degustacji win portugalskich jakies dwa lata temu i zakochalam sie po uszy...

Nic nie smakuje lepiej w goracy letni dzien niz kieliszek chlodnego vinho verde...

* ale skromna jestem ;)

sobota, 04 lipca 2009
Ei gude*

Dokladnie cztery lata temu - 4.7.2005 - zaczelam uczyc sie niemieckiego :)

Gdyby ktos powiedzial mi wtedy, ze trzy lata pozniej wyemigruje do Niemiec;) to bym sie ze smiechu chyba tarzala po podlodze...

Zaczelam ostro - intensywnymi kursami letnimi w Katowicach. Rok pozniej przeprowadzilam sie do Krakowa i tam tez chetnie uczylam sie w wakacje :) Oprocz tego byly normalne kursy roczne, no i jeden miesieczny na uniwerku w Mainz.

Jako filolog i nauczycielka zdaje sobie sprawe, ze nauka jezyka trwa cale zycie, ale od pewnego czasu czuje sie juz coraz pewniej - zwlaszcza w takim zwyklym, codziennym zyciu. Mieszkam w Niemczech juz prawie rok, no i w domu mowimy tylko po niemiecku...

Z jezykiem naukowym wciaz mam spore problemy, ale jakos posuwam sie do przodu ;)

Niemiecki nigdy nie byl dla mnie brzydkim jezykiem. Ani twardym. Moze dlatego, ze slyszalam juz wiele roznych wersji? Rzeczywiscie, dialekty polnocnych Niemiec sa troche szorstkie, ale austriacki niemiecki to prawie spiew :)

Najczesciej slysze teraz heski ;) W miescie (Wiesbaden, Frankfurt), czasem na uni i dosc czesto w regionalnej telewizji czy radiu.

Chetnie czytam po niemiecku, na razie glownie czasopisma, ale zato regularnie :) A po egzaminach wroce do czytania "prawdziwych" ksiazek... Jak juz bede miec wiecej wolnego czasu...

Wieczorem bedziemy swietowac :) Oczywiscie, w niemiecki sposob, a wiec bedzie sekt - niemieckie jakosciowe wino musujace produkowane tradycyjna metoda szampanska ;)

 

Wlasnie wino musujace to tutaj jeden z popularniejszych napojow ;) Ostatnio wyczytalam, ze w 2008 na glowe wypadly 4 litry tego trunku - niemalze mistrzostwo swiata ;)

 

* Ei gude to w tutejszym dialekcie dzien dobry ;)

sobota, 13 czerwca 2009
Wilhelmstraßenfest :)

Kolejne święto uliczne - nasze miasto je uwielbia...

Podobno Wilhemstraßenfest, czyli festyn na ulicy Wilhelma - jednej z głównych ulic Wiesbaden - jest największym festynem ulicznym w Niemczech... Tak przynajmniej twierdzą lokalne media ;) Festyn, zwany też Theatrium, jest już po raz 32 :) Jest zawsze w drugi weekend czerwca, a teraz, całkiem przypadkiem ;)  przedłużono je z okazji Bożego Ciala (które w naszym landzie jest akurat dniem wolnym)o czwartek i pomostowy piątek...

 (foto ze strony rhein-meiner.de)

Karuzele, sceny z przeróżnymi pokazami, no i przede wszystkim stoiska z jedzeniem: nieśmiertelną Currywurst (białą kiełbasą z curry), Kartoffelpuffer (plackami ziemniaczanymi), Flammkuchen (plackami przypominajacymi pizze) czy Crêpes (cieniusieńkimi naleśnikami). No, i do picia :) A z napojów, to oprócz piwa czy lokalnego wina & Apfelwein jest BOWLE :))

Bowle to typowy letni napój alkoholowy, podobny do kruszonu :) Jako główne składniki używane są wino reńskie lub mozelskie (białe lub czerwone) i owoce -  teraz najczęściej truskawki :)))

 

stoisko z bowle

 

białe wino & truskawki, arbuz & czerwone wino

 

czerwone wino & truskawki

 

białe wino & ananas

No to odkłada człowiek książki i idzie się integrowac z tubylcami...

czwartek, 01 stycznia 2009
Poprawiny

Zamiast jęczeć, że się nam Sylwester nie udał (bo tak niestety było), postanowiliśmy dzisiaj zorganizować sobie małe poprawiny ;)

Za sylwestrowe dekoracje posłużyły papierki po mikołajkach z czekolady, które przecież i tak trzeba było w końcu zjeść (wiec czemu nie dziś?), a za szampana białe południowoafrykańskie wino Zenzela - półwytrawne, o delikatnie owocowym posmaku dojrzałych gruszek i cytryn.

"süffig" to po niemiecku o winie "lekkie, łatwe do picia"... oj tak, bardzo pasuje do tego winka ...można by je pić bez końca :)

Potem, leżąc spokojnie pod kocykiem (na tańce nie mielismy ochoty, choć płyty z odpowiednią muzyką przecież mamy w domu), obejrzeliśmy sobie nagrane wcześniej dokumenty (o bliźniętach syjamskich, o dzieciach z zespołem Seckela i o oszustach matrymonialnych), a potem dwa odcinki "Goodbye Deutschland" (to z kolei moje ulubione reality-show o Niemcach, którzy szukają szczęścia na emigracji... ot, podobny los :) )

Nowy Rok spędziliśmy leniwie i przed tv. Na obiad i kolację były zapasy z Polski. Wino jeszcze mamy, więc spać się nie wybieramy...

Mam nadzieję, zż reszta roku będzie równie spokojna, przytulna, cicha i domowa.

Na forum, dzięki Marcie, pojawiły się mądre życzenia:

Z ostatnią kartką kalendarza zerwij wszystkie złe nastroje, zapomnij o wszystkich nieudanych dniach, przekreśl niewarte w pamięci chwile i wejdź w Nowy Rok jak w nowej sukni wchodzi się na najwspanialszy bal świata.

Postaram sie ;)

Szczęśliwego Nowego Roku!

poniedziałek, 10 listopada 2008
Apfelwein

Heskie wino to nie tylko tradycyjne wino gronowe, ale także moje ulubione wino jabłkowe... Apfelwein :) Bez niego ten blog wogóle by nie powstał :)

Odkąd mieszkam w Wiesbaden, a nawet jeszcze dłużej, jestem jego wielką fanką :)

Wkrótce napiszę więcej o moim ulubieńcu....

       

| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
Dodatki na bloga
Daisypath Anniversary tickers Daisypath Anniversary tickers Lilypie Fourth Birthday tickers Daisypath Anniversary tickers Lilypie Second Birthday tickers Co czytać?