piątek, 29 marca 2013
Sposob na lenia

Chyba znalazlam sposob na swojego lenia :) Chodzi o pisanie recenzji na blogu... Z czytaniem problemow nie mam - czytam codziennie dopoki mi sie oczy nie zamkna - ale juz z pisaniem o tym mam problem. Zawsze cos, nigdy nie mam czasu, czesto jestem zmeczona, a potem zaluje... Bo jak wiadomo, po jakims to juz nie to samo - pisac jednak trzeba by na biezaco...

No i przypomnialam sobie, ze w 2011 bralam udzial w wyzwaniu czytelniczym dotyczacym literatury faktu, co mnie motywowalo do w miare regularnych publikacji :) 

Czyli wszystko jasne: jedno-dwa wyzwania na 2013 i beda wpisy ksiazkowe! Proste, prawda?

Start JUTRO :)

wtorek, 26 marca 2013
Rownodzien II

Ostatnio sporo mam na glowie i blog pokryl sie kurzem, ale w koncu sie pojawiam i pisze :)

Podobnie jak u Klary, i u Julisia udalo mi sie nie przegapic rownodnia :) Czyli takiej samej ilosci dni na tym swiecie, jak i w brzuchu... Tak sie zlozylo, ze Klara wyskoczyla o dwa tygodnie wczesniej niz Julek, ale i on nie posiedzial przepisowych 40 tygodni...

Wczoraj byl ten dzien: 37 tygodni i 5 dni po narodzinach :) Inaczej liczac osiem miesiecy i trzy tygodnie razem...

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/8_miesiecy_Julisia_do_bloga.jpg

Jaki jest prawie dziewieciomiesieczny Julis? Rozkoszny... Przylepka mamusi, slodki mlodszy braciszek, spioszek & smakosz bananow ;)

Poniekad rozwojowo jestesmy troche w tyle (Jul nie siada, nie raczkuje, nie ma zebow), ale to na pewno przez to, ze rozwijamy sie intelektualnie ;))

środa, 06 marca 2013
Apoteoza zycia (cz.2)

Czesc druga :) Byl filmik, teraz bedzie recenzja.

Jeszcze pare miesiecy temu planowalam nabyc historie rodzinne Stuhrow, potem juz nawet zarzucilam ten pomysl, a tu w miedzyczasie wpadl mi w rece "Tak sobie mysle..." - oryginalny dziennik choroby, w ktorym tej choroby jest jak na lekarstwo. Pelno tu jednak opowiesci o zyciu, poltyce, swiecie tearu & filmu, rodzinie czy nawet Euro 2012  To taki swiat wedlug Jerzego Stuhra ;)

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/tak_sobie_mysle_stuhr.jpg



"Ta choroba ukazala mi piekno zycia, mojego zycia. Dala mi sile, aby tego nie stracic." - z potrzeby serca aktor zaczyna pisac pamietnik, w czasie kiedy chwilowo niczego innego nie moze robic. Lezy w szpitalu, poddaje sie chemioterapii, zaczyna rozmyslac o swoim zyciu, rodzinie (oczekuje narodzin drugiej wnuczki), snuje plany, wspomina anegdotki i czasem dodaje cos o swojej chorobie.

"Wazne jest jedno – nie wywyzszaj sie w chorobie. To najwieksza szkola egalitaryzmu. Czekaj pokornie w kolejce po wenflon, jedz te sama mdla zupke, odnos naczynia. Dopiero wtedy jestes ich, tych ludzi, dla ktorych przez cale zycie chciales cos tworzyc. Na jeden wieczor, na chwile."

Najwiecej jednak opowiada o sztuce - o aktorstwie, teatrze, filmie, kinematografii. Czesto przy tym krytykuje kolegow po fachu, studentow, czasem kogos pochwali...

"Aktorstwo to nic innego jak umiejetnosc zapamietywania w sobie pewnych stanow nerwowych i odtwarzania ich na zawolanie."


"Moje aktorstwo to wieczna energia, amplitudy tej energii, bahawioryzm, nagle zwroty napiecia, od szeptu po krzyk."


"Rezyseria to przygoda mozgu, aktorstwo - przygoda serca."

"W ogole tak sobie mysle, ze teatr jest dla ludzi mlodych. Jakos bardziej im sie wierzy, kiedy staraja sie nam przedstawic fikcyjny swiat, te iluzje rzeczywistosci. Idac tak odwrotnie proporcjonalnie zauwazem, ze to by sie zgadzalo, bo najwiarygodniejsze w przedstawianiu fikcji sa dzieci. One wierza i my im wierzymy gleboko - teatr idealny. A im czlowiek starszy, to wlasnie owo oko dziecka Ci tepieje, narasta poczucie wstydu, coraz trudniej sie zabawic."

"No i jeszcze "Ciemnosc widze, ciemnosc!" Tak z tym przejde do historii. Holoubek z "Wielka Improwizacja", Radziwillowicz ze "Zbrodnia i kara", a ja z "O, nasi tu byli!"

Tak, Jerzy Stuhr wylewa tez tu swoje zale - ma do tego prawo, jak kazdy. Pozrzedzic troszke, ponarzekac na ojczyzne, politykow, kolegow po fachu (oj, niektorym sie tu dostalo) i Polski Instytut Filmowy. Ale i na obecne czasy & mlodych ludzi, co juz mi sie mniej spodobalo...Tu przyklad krytyki w formie recenzji biografii Czeslawa Milosza:

"Oprocz oczywiscie wartosci merytorycznej jest w tych rozmiarach i wadze od strony autorów pewna metoda. Na lekture takiej ksiazki trzeba miec czas i miejsce przede wszystkim. Kniga eliminuje wszystkie miejsca przypadkowe. Nie mozesz przeciez prawie tysiacstronicowej biografii Mlłosza czytac w metrze, na plazy, nawet w pociagu bo seę zastanowisz, czy taka cegłle wezmiesz ze soba do bagazu podrecznego czy cienkiej teczki delegacyjnej. Te gabaryty zmuszaja cie przede wszystkim do posiadania biurka, na ktorym kniga spoczywa dobrze oswietlona, a ty nad nia, skupiony, zajmujesz sie jedynie przewracaniem stron. Zmusza cie do skupienia ta sytuacja. A ilu dzisiaj, zwlaszcza mlodszych czytelnikow, ma biurko w domu? Po co? Zabierze tylko miejsce. Pisza na laptopie na kolanach, esemesa byle gdzie, a potrzebnej do drinkowania w pozycji pollezacej kanapie na srodku pokoju kniga tez nie jest przyjazna, bo boli reka, nie ma jej jak utrzymac. Na stole nie, bo tam już sushi. Tak wiec odpada ogromna rzesza czytelnikow. Ale za to ci, co przezwycieza wszystkie trudy i maja biurko, ci przeczytaja dokladnie, tak jak autor sobie tego zyczy."

No coz, na szczescie nie musze sie z nim we wszystkim zgadzac, zeby dalej go lubic ;) Przyznam, ze mam do niego slabosc, nie tylko ze wzgldu na imponujacy dorobek artytyczny, ale takze dlatego, ze mamy urodziny jednego dnia ;)

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/jerzy_stuhr_z_gazety.jpg

/zrodlo:gazeta.pl/

Ksiazka - oprocz kasliwego jezyka, krytyki & ironii -  wyroznia sie rowniez piekna szata graficzna: dziesiatki zdjec prywatnych ilustruja zwierzenia pana Jerzego zachelily mnie ponownie do postarania sie o "Stuhrowie. Historie rodzinne."


"Tak sobi mysle..." to interesujaca lektura, ktora czytelnikow nie pozostawia obojetnymi - albo sie jest zachwyconym, albo oburzonym. Ewentualnie mocno zdziwionym, bo zazwyczaj znajac aktorow, chocby nie wiem jak dlugo, tylko z ich rol, to tak naprawde wcale ich nie znamy. I wlasnie po to sa pamietniki, zeby zobaczyc w ních takze czlowieka.

 


Jerzy Stuhr: "Tak sobie mysle...", Wydawnictwo Literackie, 2012

sobota, 02 marca 2013
Muzieeum

Znowu bedzie o nas ;)

Tym razem z kategorii bzdzinek kultury, czyli ostatnia wycieczka do muzeum. Dwie poprzednie "zepsulam" i nie wzielam aparatu, wiec choc tym razem bedzie fotorelacja ;)

Na te wystawe wybieralismy sie od samego jej poczatku, czyli od wrzesnia, i wybralismy sie wczoraj, czyli na dwa dni przed zakonczeniem :P Ale lepiej pozno niz wcale, prawda?

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/Gifttiere.jpg

W Muzeum Historii Naturalnej w Mainz jeszcze tylko do jutro jest niezwykle ciekawa wystawa o jadowitych zwierzetach, z tymiz zwierzatkami w roli glownej, tuz za szybkami :) Jako ze Klara uchodzi w przedszkolu za specjalistke od zwierzat /zna naprawde wiele nazw, w obydwu jezykach/, koniecznie musielismy sie tam wybrac.

Muzeum bylo dla Klary wielka niespodzianka - w zoo byla poltora roku temu w Warszawie (i juz nic z niego nie pamieta), wiec bardzo ja zaskoczyla obecnosc postaci, ktore do tej pory widziala tylko w ksiazkach czy telewizji...

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/weze_4.jpg

Ogladala je z kazdej strony, nie mogla sie nadziwic, ze tak stoja i nic nie robia :) Bardzo podobaly sie jej ogromne puzzle w jednej z sal - spedzilismy tam chyba ze dwadziescia minut!

Ale glowny punkt programu, czyli jadowite stwory, wywolal spodziewany efekt - > duze wow!

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/weze_3.jpg

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/weze_a.jpg

Biegala od okienka do okienka, z ciekawoscia zagladala kto tam jest & gdzie sie chowa; caly czas kazala sie tez podnosic (tatusiowi), zeby jak najwiecej zobaczyc...

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/weze_c.jpg

A chowal sie nie byle kto, bo same mamby (zielone i czarne), tajpeje, grzechotniki, zmije, a takze skorpiony, pajaki i ropuchy - nomen omen - aga :)

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/weze_2.jpg

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/weze_1.jpg

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/weze_b.jpg

I Julis z nami byl, ale troche mu bylo za goraco i za nudno ;)

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/weze_5.jpg

A tu na koniec kula ziemska przed wejsciem do muzeum - duza, obracajaca sie, ociekajaca woda /bo to rodzaj fontatnny/ -> nie sposob bylo nie zmoczyc rekawiczek, nie dalo rady... ;))

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/weze_d.jpg

Ciesze sie, ze moje dziecko na dzwiek slowa "muzeum" ma blysk w oku :)) Mam nadzieje, ze te ciekawosc uda sie nam podsycac w niej jak najdluzej...

 

Muzeum Historii Naturalnej , Reichklarastr.1,  55116 Mainz

czwartek, 28 lutego 2013
Mam(y) oko na ksiazeczki

Musze przyznac, ze poczatku dosc sceptycznie podchodzilam do stylu Aleksandry i Daniela Mizielinskich - nie podobal mi sie, ale czulam, ze Klarze jednak moze bardziej pasowac. I nie pomylilam sie :) Ona uwielbia te grafike :)

Na poczatku bylo "Miasteczko Mamoko" - najglosniejsza chyba pozycja z spod piora (kredki?) Mizielinskich. Dlugo sie kolo niego czailam, ale nieporzebnie: "Klara lubi Mamoko" ;)

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/MiasteczkoMamoko.jpg

Mamoko to ksiazka wylacznie obrazkowa - sklada sie z rozkladowek, na kazdej z nich przedstawiona jest scena z zycia tego miasteczka. Akcja dzieje sie jednego dnia i bohaterami sa te same postaci o przesmiesznych imionach: Gerwazy Skorupko, Otylia Sadelko, Hipolit Grzywa czy Ernest Nakrapiany. Sledzac oczkiem i paluszkiem przygody poszczegolnych bohaterow mozna spedzic dlugie godziny tylko nad jedna strona :)

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/MiasteczkoMamoko1superlandia_1.jpg http://heskiemigawki.blox.pl/resource/MiasteczkoMamoko3superlandia_2.jpg

 Jest to rowniez ksiazka skierowana do najmlodszych - formalnie chyba od lat 3, ale moim zdaniem juz i 2- 2,5 latki beda mialy frajde z ogladania.

Nasze kolejne zakupy to dwie siostrzane pozycje: "Mam oko na litery" i "Mam oko na liczby." Obydwie ksiazeczki to rowniez w stu procentach obrazki: jedna koncentruje sie na liczeniu, a druga na wyszukiwaniu postaci & przedmiotow na konkretna literke.

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/Mamokonalitery.jpg http://heskiemigawki.blox.pl/resource/Mamokonaliczby.jpg

W lewym gorrnym rogu znajduje sie literka, a na obrazkach slowa do wyszukiwania. Oczywiscie, z naszej perspektywy ogromnym plusem "Mam oko na litery" jest jej uniwersalnosc jezykowa :)) Mozemy szukac po polsku /z mama/ i po niemiecku /z tata/ :D

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/mamoko_litery_2.jpg

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/mamoko_litery_1.gif

"Mam oko na liczby" rowniez rozwija spostrzegawczosc, ale przeznaczona jest dla dzieci, ktore umieja liczyc - moja trzylatka probuje, ale to jeszcze nie to ;)

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/mamoko_liczby_2.jpg

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/mamoko_liczby_1.gif

O "Mapach" dowiedzialam sie przypadkiem, ale jak tylko zobaczylam na stronie wydawnictwa przykladowe strony, od razu sie zakochalam... Od zawsze uwielbiam atlasy: historyczne, anatomiczne, no i przed wszystkim geograficzne :) "Mapy. Obrazkowa podroz po ladach, morzach i kulturach swiata" kupilam glownie dla siebie i - moze - bede pozyczac dzieciom do poogladania...

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/MapyObrazkowapodrozpoladachmorzachikulturachswiata.jpg

42 kraje z 6 kontynentow /malo, za malo.../ rozrysowane w fantastyczny sposob! Do tego ten gigaformat i ta dbalosc o szczegoly...

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/Polska_mizielinscy.jpg

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/Francja_mizielinscy.jpg

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/USA_mizielinscy.jpg

Kraje zaprezentowane sa nieco stereotypowo, ale o kazdym z nich zamieszczono mnostwo informacji: poczawszy od danych statystycznych i najwazniejszych miastach wraz ich symbolami, az po slynne postacie, zwierzeta wystepujace na tym terenie, az po kulinaria i poluparne imiona & inne ciekawostki. Jest tu Holandia z tulipanami & malarzami, Islandia z gejzerami, Mongolia ze stepem, Japonia z pagodami i Namibia z plemionami Himba, Herero i Ovambo. Jest kuchnia tajska, chorwackie stroje ludowe i bostwa starozytnego Egiptu. Elvis. Wielki Kanion. Agenci FBI... No po prostu wszystko tu jest ;)

Minusow /poza tym, ze brakuje mi ze sto piecdziesiat krajow/ nie widze... Jak juz pisalam kocham atlasy, wiec nie jestem do konca obiektywna ;) Uwazam, ze "Mapy..." to rewelacyjna ksiazka i kazde dziecko powinno ja miec.

Moje moga beda mogly podotykac ;)

A tu, bonusowo, nawet fotoreportaz z podrozy paluszkiem po mapach:

Julis w Polsce

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/atlas_julis_polska.jpg

Julek kolo Niemiec

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/atlas_julis_niemcy.jpg

Julian w Hameryce ;)

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/atlas_julis_usa.jpg

Klara w Holandii

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/klara_atlas_belgia.jpg

i rzucajac oko na caly swiat...

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/klara_atlas.jpg

 

Aleksandra i Daniel Mizielinscy, wydawnictwo Dwie Siostry

"Miasteczko Mamoko", 2010

"Mam oko na litery", Mam oko na liczby", 2012

"Mapy. Obrazkowa podroz po ladach, morzach i kulturach swiata.", 2012


Ilustracje pochodza ze stron: wydawnictwodwiesiostry.pl i polskailustracjadladzieci.pl

wtorek, 26 lutego 2013
3 lata (+ 10 dni)

Jak zwykle, z poslizgiem ;) Ale poki wyrabiam sie jeszcze w tym samym miesiacu, to nawet wyrzotow sumienia nie mam.

Moja corcia skonczyla 3 latka! 3 LATKA! A ja mam wrazenie, ze w ogole sie nie postarzalam...

Imprezy urodzinowe byly dwie: u dziadka, rodzinna i u nas w domu, z dziecmi. Jak gdyby tego bylo malo, dwa razy swietowala tez w przedszkolu, ale to zasluga mojego meza - muffiny przewidziane na pierwsze swietowanie, wywalil tuz przed przedszkolnym progiem... Tamtego dnia Klara swietowala napredce zrobionym popcornem ;) Fajne te panie - tak spontanicznie cos wymyslic.. Nie w kazdym przedszkolu tak sie chce... Meza z domu nie wywalilam, nowe muffinki upieklam, wiec nastepnego dnia Klarusia swietowala juz jak nalezy :)

Obydwie imprezy uswietnil Teczowy Tort i rozne muffinki, ktore pieklysmy razem :) Dekoracje tez robilysmy razem, a potem Klara juz sama wszystko demolowala... Prezenty zyskaly uznanie solenizantki ;)

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/3_urodziny.jpg

Jaka jest trzyletnia panna Klara? Tempramentna, glosna i uparta (po mamusi?). W przedszkolu jest maskotka grupy (najmlodsza, wiec korzysta), w domu jest starsza siostra (przynosi Julisiowi smoczek i przykrywa go kocykiem, czy tego chce, czy nie... jak nie, to jego problem), u dziadka jest wariatem goniacym po schodach caly dzien :D

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/klara_3_lata_2.jpg

Wciaz nieodpieluchowana, ale przestalam sie juz tym martwic - najwyzej kiedys odpieluchuja sie razem...

Ma 95cm wzrostu i wazy 14,5kg, czyli calkiem przecietnie ;)

Lubi:

- czytac ksiazeczki

- rysowac

- naklejki wszelkiej masci, ktore bezustannie nakleja nam wszedzie, ale najchetniej na tapete w duzym pokoju

- "Swiat malej ksiezniczki", Swinke Pepe i Hello Kitty (to ostanie, niestety...)

- czekolade, ale na szczescie w rozsadnych ilosciach

- Haribo, niestety juz w ilosciach hurtowych :/

- dziadka Edi

- zime, snieg & sanki

- pania Erike, sasiadke dziadka Ernsta

- ciufaski, czyli kielbaski/truskawki

- swoje przedszkole, panie, dzieci & polska grupe zabawowa

- nosic sukienki (spodnie sa be)

Nie lubi:

- nosic czapki

- wafelkow

- jajek

- wstawac o 7 rano

- mycia glowy (oj, i to bardzo)

- baletki, czyli tabletki (jakiekolwiek) tez nie sa w jej guscie

- dlugiego siedzenia przy stole i czekania kiedy inni wreszcie skoncza jesc (i w domu, i w przedszkolu)

Jest tez bardzo madra, lubi ukladac puzzle i grac w gry planszowe :) Swietnie wie, co & kiedy powiedziec tatusiowi, zeby go przekabacic lub cos od niego dostac... Wciaz jest 100% coreczka tatusia, ale spi tylko ze mna ;)

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/klara_3_lata_1.jpg

Pisalam juz, ze strasznie kocham tego mojego mojego Cypiska? ;)

czwartek, 21 lutego 2013
Ciufaska i inne takie

Wpis okazjonalny ;) Okazja jest Miedzynarodowy Dzien Jezyka Ojczystego, czyli cos, co moje dzieci beda mialy szczescie obchodzic podwojnie...

A propos jezyka - no wreszcie ruszylo sie u Klary! I to w obydwu jezykach :) Konsekwencja w niemieszaniu jezykow, glosne czytanie po polsku i po niemiecku, 8 miesiecy logopedy i 6 miesiecy przedszkola i dziecko zaczyna mowic :D

Pogadac jeszcze nie mozemy, bo zdania tworzy co najwyzej dwuwyrazowe, ale sens juz maja, wiec z niecierpliwoscia czekamy na dalsze postepy. Poki co sporo powtarza-odtwarza i wymysla wiele wlasnych okreslen, no i jakos nie potrafi odmieniac polskich slow, ale coraz czesciej za nia nadazamy, wiec to juz cos.

Z przykladow:

Ciufaska oznacza: truskawka, kielbaska i spodniczka (?)

Faciuska to kaczuszka, bo przeciz robi /k/fa, /k/fa, /k/fa..., ale zarazem i poduszka (?) oraz koldra (?!)

Loda to lody (od: nie ma loda - to jej zostalo), na pytanie co to jest? odpowiada wlasnie loda, a nie lod/ lody; to samo jest z soczku (od: chcesz soczku?), siodahhh (od: idziemy po schodach) - tu mamy spory problem, polska odmiana to dla niej ciagle jakies zgadywanki

O sobie mowi Kawa, nie potrafi powiedziec Klara

Potrzebe i jej brak okresla cieba i cieba najn ;)

Na rodzine skladaja sie: mama, tata, bejbi Julis, opa, opa Edi , bacia Gosia, ciacia Warta, wuj Sisiu i bejbi Olaf

W jej swiecie istnieja chyba tylko dwa kolory: lau (blau = niebieski) i lila ;) Ten drugi rzadzi...

 

Scenki rodzajowe:

- w Polsce, w domu u dziadkow, dziadek schodzi po schodach w koszulce i spodenkach, Klara patrzac na dziadka kwituje ze zalem "Opa nie ma Hozie*, Opa nie ma Body..."

- jedziemy pociagiem z przedszkola do domu, Klara skacze po siedzeniu, upominam ja, zeby przestala i usiadla i nagle slysze: "a powiedz plosie" ;)

- wieczor, chce jeszcze poczytac u nia w lozku i pytam:

- chcesz ksiazeczke?

- nie!

- chcesz atlas?

- nie se!

- a co chcesz?

- kartofelki!


Pierwsze zdanie jakie powiedziala po polsku: Kawa lubi Opa Edi, czyli Klara lubi dziadka Edi ;) Nastepne bylo Kawa lubi ciokolade :))))))


I tak moglabym pisac jeszcze pol nocy ;) Jak mi sie cos jeszcze przypomni, to napisze...

Dodam jeszcze tylko, ze oficjalnie Klara zostala okreslona jako late talker, czyli dziecko pozno mowiace. Teoretycznie dzieci dwujezyczne maja prawo pozniej zaczac mowic i przyklada sie je do innych norm /np.: podczas bilansow/, ale niestety Klara nie spelniala do tej pory nawet tych :/

Ale bedziem sie dalej uczyc :)

* Hozie (Hose) = spodnie

--------

po niemiecku tez smiesznie przekreca & odmienia... ja srednio sie orientuje, ale maz czasem lezy i kwiczy :)

środa, 20 lutego 2013
Stosiki bez kompleksow

Ze zdziwieniem przeczytalam w sieci tekst Pauliny Malochleb - doktorantki UJ, krytyczki i blogerki - o tym, jakiez to kiepskie sa te amatorskie blogi ksiazkowe... w " Blogi. Korupcja, kompleksy i partyzanci" pani Malochleb daje upust swojej zlosci, bo ludzie - no wlasnie, co robia? Ano pisza o ksiazkach! Ale jak oni pisza?! Zle pisza! I do tego stosiki pokazuja! A fe!

Na szczescie, w przyrodzie musi byc rownowaga, wiec od razu w blogosferze znalazla sie i riposta: tekst Slawomira Krempy pod tytulem "Kto ma gdzies czytelnika? O ksiazkowych blogach i krytyce literackiej".

Usmialam sie :) I postanowilam jednak pokazac swoje ostatnie (noworoczne) stosiki - juz mialo ich nie byc, bo minelo sporo czasu, no ale skoro te pania tak bardzo w oczka kluja, to niech to bedzie szpileczka ode mnie...

Stosiki moj i Klarusiowy:

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/stosik_moj_luty_13.jpg

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/stosik_klary_luty_13.jpg

A tak swoja droga - to mile, ze czytanie wzbudza tyle namietnosci :)

czwartek, 14 lutego 2013
5 lat

Dzis minelo 5 lat odkad moje zycie wywrocilo sie do gory nogami...

Nie powiem, zebym jakos szczegolnie duzo o tym myslala, no ale chyba ta szczegolna data nie pozwala o sobie zapomniec :(

W kazdym razie, dzis poronienie wydaje sie byc juz tylko czescia przeszlosci, i to coraz bardziej odleglej, coraz bardziej zamglonej i coraz rzadziej powracajacej we wspomnieniach.

Czyli chyba dobrze. Choc smutno mi dzis.

I Walentynek nie obchodzimy.

wtorek, 12 lutego 2013
Rozany Poniedzialek

Ten dzien jest dla nas szczegolnym dniem, bo wlasnie wtedy zaczelam rodzic Klare :) Ostatecznie urodzila sie minute po polnocy juz we wtorek, a poza tym to jest swieto ruchome, no ale przez chwilke moj maz cieszyl sie, ze bedzie mial karnawalowe dziecko :)))

O tradycji pochodow pisalam juz 4 lata temu - wtedy ogladalam pochod w Wiesbaden; w tym roku Rosenmontag spedzilismy u tescia w Troisdorf i i tam, kilka kilometrow od Kolonii, obejrzelismy dosc kameralny Umzug (czyli wlasnie pochod)

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/rosenmontag1.jpg

Oczywiscie, najwazniejsze byly kamelle, czyli fanty -> wszystko to, co rzucane jest przez uczestnikow pochodu w strone ogladajacych: slodycze, zabawki, rozne drobiazgi... W tym roku trafily sie nam nawet 2 kaczki do kapieli i 3 pilki :)

Byl to tez pierwszy swiadomy karnawal Klary - troche byla przestraszona halasem i zaskoczona spadajacymi z nieba zelkami Haribo, ale szybko sie rozkrecila i zaczela lapac fanty do przyniesionej siaty... ;) 

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/fatny1.jpg

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/fanty_2.jpg

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/fanyt_3.jpg

A wieczorem w domu nastapilo dokladne ogladanie przyniesionych roznosci... Julis tez byl na pochodzie (w chuscie), wiec rowniez bral udzial w podziale lupow ;)

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/kamelle_w_domu1.jpg

Za rok koniecznie musimy sie przebrac - moze wtedy zlowimy jeszcze wiecej kamelli?

wtorek, 05 lutego 2013
Karnawal

Chwilowo jestesmy chorzy :( Klara miala paskudne przeziebienie, a potem zapalenie ucha. Julian z kolei miala zapalenie oskrzeli... Teraz Ralph ma grype, a ja - choc zdrowa - czuje sie juz zmeczona tym domowym szpitalem.

Chco jednoczesnie doceniam, co mam, bo to w zasadzie dopiero druga choroba Klara - ostatni raz byla chora poltora roku temu (w Warszawie, rowniez zapalenie ucha)... Szkoda mi tylko Julisia, ktory juz musial sie troche pomeczyc goraczka, biegunka, no i nieciekawym kaszlem :/

W przerwie chorowania (bo byly i chwile wytchnienia) wybralismy sie na przebieranki do polskiej grupy zabawowej:

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/karnawal_do_bloga.jpg


Wystapilismy jako:

Klara - Sniezka; to po raz drugi w zyciu (nawet ten sam stroj), ale pierwszego na szczescie nie pamietala...

Julis - pirat ;)

mua - damska wersja Robina Hooda ;) W moim rozmiarze byla jeszcze zakonnica i ewentualnie duza truskawka, ale to ja juz wolalam Robinie Hood...

W czwartek Klara ma zabawe karnawalowa w przedszkolu i w sumie powinna na nia pojsc, ale jeszcze jutro skoczymy na kontrole. 

wtorek, 29 stycznia 2013
Podroz do przeszlosci

Chyba kazdy, choc raz w zyciu, chcial sie przeniesc w czasie... Jedni w przyszlosc, inni w przeszlosc... Ja zawsze chcialam w przeszlosc :) Ale nie tylko dlatego ta ksiazka jest dla mnie ksiazka roku :)

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/nasz_maly_prl.jpg

Para dziennikarzy Witold Szablowki i Izabela Meyza (prywatnie rowniez para) postanowila przeprowadzic eksperyment: na pol roku przeniesli sie do PRL-u. Przez szesc miesiecy mieszkali w specjalnie przygotowanym mieszkaniu, jezdzili maluchem i zyli zyciem codziennym z roku 1981 :) Probowali sobie tym samym znalezc odpowiedzi na kluczowe pytania: Co stracilismy, a co zyskalismy, wraz z upadkiem taktej rzeczywistosci? To, czy byl to udany eksperyment kazdy moze ocenic sam - w mediach spotkac mozna bylo rozne opinie... No coz, kazdy ma swoj wlasny PRL w pamieci i kazdy patrzy na niego z troche innej perspektywy...

Dla mnie osobiscie PRL to pierwsze 9 lat zycia, czyli dziecinstwo. Jasne, ze w takim wypadku raczej mam dobre wspomnienia, bo po to mam rodzicow, zeby te zle (jesli takowe byly lub mialy by byc) sie nie zachowaly :) I dlatego ta ksiazka jest dla mnie ksiazka roku - jak zadna inna 2012 nie potrafila tak mnie poruszyc: wywolac wspomnienia czy usmiech na twarzy :)

Autorzy to rowniez mlodzi ludzie - ich wspomnienia to tez wspomnienia z dziecinstwa - i dlatego wybierajac sobie & kreujac rzeczywistosc roku 1981 zamierzali korzystac przede wszystkim ze wspomnien rodziny. Ale, niestety, nie bylo to takie latwe: przed wszystkim, kazdy zapamietal te czasy troche inaczej... Ilu Polakow, zyle PRL-ow ;)) Tak wiec uzupelnili podstawy swojego eksperymentu o dane z rocznika statystycznego czy archiwalnych artykulow prasowych.

A wiec, przez szesc miesiecy zyja we trojke (z dwuletnia corka Marianna), tak ich rodzice zyli, kiedy oni sami byli dziecmi: czytajac zapis tego eksperymentu probowalam jednoczesnie przywolac w pamieci odpowiednie migawki :)

"Przekrecam kurek z gazem, wstawiam wode na kawe INKE. Wlaczam radio. Nie dziala. swiatlo? Tez nie. Ani w kuchni, ani w przedpokoju. Doskonale pamietam z dziecinstwa, co sie robi w takich momentach. Gromadze wszytkie wiadra, miski, garnki i salaterki. Po kolei wypelniam je woda. Podobnie jak wanne, umywalke i wanienke Mani."

"Cialo, dotad bezproblemowe i jakby przezroczyste - wydepilowane, zabezpiezcone tamponem, pachnace antyperspirantem z mineralami - w PRL-u zaczyna platac figle. Antypersiprant zostal za drzwiami kapitalistycznego mieszkania. zamiast niego mam dezodorant Pani Walewska - w PRL-u luksus, wiec uzywam tylko od wielkigo dzwonu. Kiedys w ramach eksperymentu odlaczamy sobie wode na caly dzien, wstydze sie nawet wyjsc z dzieckiem na plac zabaw. Ale najtrudniej mi zaakceptowac wlasne lydki (...)

- Ja bym sie lydkami nie przejmowal. Pachy to dopiero cos - maz chichocze pod nosem, przygladajac sie wnikliwie mojemu owlosieniu."

"Nie wiadomo gdzie papaier toaletowy kupila kobieta, ktorej zdjecia w maju 1981 roku zrobil Chris Niedenthal. Jest mloda, zatroskana i scieta na krotko. Przed chwila dowiedziala sie, ze papiez Jan Pawel II ledwo uszedl z zyciem po zamachu. Tak jak stala, kleknela na chodniku przed kosciolem w Wadowicach. W rekach trzyma korale z papieru toaletowego (...) Czy dla obywatela moze byc cos bardziej upokarzajacego niz swiadomosc, ze ktos ma wladze na tym, czy podetrze sobie tylek?"

Taaak, zycie codzienne w latach osiemdziesiatych nie bylo latwe... Do tego tetra zamiast pampersow i maluch zamiast samochodu... Ale, co odkryli, pomimo braku telefonow czy internetu, kwitlo zycie towarzyskie! I to nie tylko w niekonczacych sie kolejkach. Wlasnie to zycie towarzyskie, a takze pomoc sasiedzka, zdolnosc do radzenia sobie w kazdej sytuacji czy nawet ilosc czasu spedzanego kiedys z rodzina/dziecmi, to wg autorow wlasnie to, co Polacy stracili zegnajac sie z PRL-em.

Sami Meyza i Szablowski pozegnali sie ze swoim PRL-em bez zalu (i trudno sie temu dziwic). Owszem, jako mlodzi ludzie mieli dystans do tej epoki, a swoj eksperyment potraktowali troche jako zabawe, z ktorej w kazdej chwili mogli sie "wymiksowac", jednak moim zdaniem sama ksiazka nie stracila nie tym. "Nasz maly PRL. Pol roku w M-3 z trwala, wasami i maluchem" to ich PRL, taki jaki sobie stworzyli i przez te szesc miesiacy badz co badz uczciwie przezyli...

Do tego calkiem zabawna, sklaniajaca do refleksji i pelna wspomnien lektura /choc pewnie wlasnie raczej dla mlodych ludzi, tych, ktorzy grozy PRL-u prawie nie pamietaja/.

 

pe.es

Fragmenty mozna przeczytac: tu, tu,i tu. A filmik z tej podrozy w czasie jest tu.

 

 

Izabela Meyza, Witold Szablowski: "Nasz maly PRL. Pol roku w M-3 z trwala, wasami i maluchem", wyd. Znak. 2012

wtorek, 22 stycznia 2013
Dokument

A ja, jak zwykle, bede do tylu...

27.0.13 na polskim National Geographic bedzie mozna zobaczyc "Smierc prezydenta" - dokument o katastrofie smolenskiej nakrecony w ramach serii "Katastrofy w przestworzach" (no, prawie mojej ulubionej serii dokumentalnej). Od razu obliczylam sobie , ze ten odcinek bedzie u nas dopiero pod koniec marca :(( Szkoda...

Sam odcinek (50 minut) na pewno zaraz trafi na you tube´a , ale Niemcy strasznie go blokuja (prawa autorskie...), wiec z tej drogi nici..

No nic, bede czekac.

Niech ktos obejrzy i potem opowie mi swoje wrazenia, dobrze? Bardzo prosze :)

sobota, 19 stycznia 2013
Jubileusz

Dokladnie 6 lat temu kobiety, ktorym swiat sie zawalil, stworzyly sobie swoje miejsce... Promyczka :)

Naszego Promyczka - promyczka, bo ta grupa byla & jest dla nas pierwszym promykiem nadziei na lepsze jutro w najtrudniejszym okresie tuz po stracie.

Ja dolaczylam do niej niespelna 5 lat temu i choc powod powoli zaciera sie w pamieci, to zawarte przyjaznie (nie tylko wirtualne) trwaja do dzis :) Laczy nas przeciez cos niezwyklego...

Stale wracam tez do motta naszej grupy, bo to motto jest wlasnie tym czyms, co - obok wsparcia kolezanek - bardzo pomoglo mi zniesc trudne chwile...

Żadna noc nie może być aż tak czarna,
żeby nigdzie nie można było odszukać choć jednej gwiazdy.
Pustynia też nie może być aż tak beznadziejna,
żeby nie można było odkryć oazy.
Pogódź się z życiem, takim jakie ono jest.
Zawsze gdzieś czeka jakaś mała radość.
Istnieją kwiaty, które kwitną nawet w zimie.

Sto lat dla Promyczka! :*

poniedziałek, 14 stycznia 2013
Nowy Rok

Wlasnie wrocilismy z ferii swiateczno-sylwestrowo-bardzo zimowych spedzanych u babci & dziadka w Polsce :) Opoznienie mam wiec straszne, ale za to jest o czym pisac.

Tylko, oczywiscie, czasu brak... Na razie wiec beda obrazki, a literki do nich pojawia sie niebawem.

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/sylwester_1.jpg

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/sylwester_2.jpg

Aktualizacja:

a wiec, sa i literki :) Znowu zabralo mi to wiecej czasu niz myslalam (albo: czas pedzi szybciej niz bym chciala...), ale lepiej pozno niz wcale.

Sylwestra i pierwsze dwa tygodnie stycznia spedzilismy w Polsce: babcia, prababcia i dziadek mieli rzadka okazje nacieszyc sie Klara & Julisiem az do przesytu :P Byly spcerki, zabawy, no i przede wszystkim: sanki z dziadkiem! Nie wiem czy Klara zapamieta te zime, ale jesli tak, to bedzie miala piekne wspomnienia :)

Sylwester to domowka w rodzinnym gronie: jak widac na kolazu, byly odswietene stroje, balony i zabawa az do polnocy. Juli & Oli (robocze ksywki syna & siostrzenca) oczywiscie padli pierwsi, ale Klara po raz drugi w zyciu obejrzala sylwestrowe fajerwerki :)

Panna Klara ma juz niespelna 3 lata i coraz bardziej mozna sobie z nia pogadac - wlasnie teraz, w okresie okoloswiatecznym, zaobserwowalismy u niej najwiekszy jak do tej pory rozwoj jezykowy, i to od razu w obydwu jezykach :)) Co prawda jako dwujezyczne dziecko moze pozniej zaczac mowic, ale do tej pory jej mowa rowzijala sie bardzo powoli, nawet jak na dwujezyczne dziecko (stwierdzone przez lekarza, a potwierdzone i w przedszkolu, i przez logopede)... No, ale wychodzimy na prosta :)

Wiekszosc czasu w Polsce spedzila wlasnie na sankach, muzykujac /tez z dziadkiem/, puzzlujac namietnie lub ukladajac klocki :)

Z Julisia zrobil sie czarus ;) Nic tylko by flirtowal z kazda napotkana kobieta :) Spojrzenie amanta, szeroki usmiech...

4 stycznia skonczyl pol roku, a kilka dni temu odbyl sie stosowny bilans: nasz amant mierzy 69cm i wazy 8kg :) Obraca sie juz na brzuch i dostaje jedzenie pozacyckowe: ulubionymi owockami sa jablka i morele, a z obadkow ceni sobie te z indykiem :)

Lubi czytac szeleszczace gazety, spedzac godziny przyklejony do mamyw chuscie i gorace kapiele.

Wciaz je 4-5 razy miedzy 20 a 7 rano, ale reszte nocy spi jak aniolek; w ogole jest malym aniolkiem i strasznym synkiem mamusi (mamusia docenia, ale czasem chetnie oddalaby go tatusiowi, ale synus nie chce...)

Na przelomie roku uzupelnilam tez swoja biblioteczke /papierowe wydania ksiazek/, ale juz niedlugo bede sie tez rozgladac za elekronicznymi wersjami, bo pod choinka znalazlam Kindle´a :)) Pewnie minie troche czasu zanim sie z nim oswoje, ale nastepne zakupy ksiazkowe beda juz go uwzlednialy ;)

poniedziałek, 24 grudnia 2012
Z zyczeniami

Pogoda nad Renem raczej wielkanocna (chwilowo + 14), ale to bez watpienia Boze Narodzenie :)

W tym roku znowu zostajemy w Niemczech i spedzamy je po niemiecku, ale juz w czwartek jedziemy do Polski, gdzie sobie nadrobimy i spedzimy drugie Swieta po polsku ;)

Kazdemu, kto tu jeszcze zajrzy, zyczymy zdrowych i spokojnych Swiat, udanych prezentow, pysznego karpia & mnostwa rodzinnnego ciepla oraz samych milych chwil w Nowym Roku...

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/mikolaje_do_bloga_z_zyczeniami.jpg

niedziela, 23 grudnia 2012
Apoteoza zycia (cz.1)

Od razu zaznaczam, ze ten wpis bedzie sie skladal z dwoch czesci i ze druga czesc /bardziej rozbudowana/ pojawi sie dopiero po Swietach.

Wlasnie skonczylam czytac pamietnik Jerzego Stuhra pt.: "Tak sobie mysle", ale z powodu przedswiatecznego braku czasu nie dam teraz rady o nim napisac...

Z pomoca przychodzi coraz  bardziej popularny ostatnio dodatek do ksiazki, czyli filmik promocyjny :)

Tak wiec, dzis pan Stuhr osobiscie, a po Swietach ja ;)

niedziela, 16 grudnia 2012
Troche czasu

Mam troche czasu, wiec zaczne cos pisac :))

A nuz sie uda skonczyc?

Klara bawi sie z tata kolejka, Julian spi obok...

Jak juz wczesniej (duuuuuzo wczesniej) pisalam  - na czytanie jeszcze potrafie znalezc czas, ale na pisanie o czytaniu juz nie :( Zaluje, ale co robic? Doba za krotka...

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/stosik_listopad_12.jpg

Na razie dam tylko znac, ze w powyzszym stosiku znajduje sie moja Ksiazka Roku! Az do teraz myslalam, ze bedzie nia "Siostra" Rosamund Lupton, ale nie... Udalo mi sie przeczytac cos lepszego :)

Od pewnego czasu robie notatki, bo moje starsze dziecko wreszcie zaczelo mowic, a to co wydobywa sie z jej ust, zasluguje na uwiecznienie :) Musze tu o tym napisac!

I beda jeszcze zdjecia.

A za 11 dni jedziemy do Polski :) Bardzo sie ciesze :)))

Julis juz nie spi, koniec pisania...

piątek, 07 grudnia 2012
Piosenka na weekend

No weszla mi do glowy i nie moge sie od niej uwolnic ;)

A do tego, gdzie nie wlacze radia - jakiejkolwiek stacji - to jest... "Un Angelo Disteso al Sole" - singiel promujacy najnowszy album Erosa eR.

:))

Muzyka Ramazzottiego ma w sobie cos z lekka uzalezniajacego...

 

pe.es

oczywiscie, piosenki nie mozna sluchac z Niemiec :( ale jest tez tu

Tagi: muzyka
09:53, kwiecienka1
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 06 grudnia 2012
Pomocnik Sw.Mikolaja

Syn, synus, syneczek... Szczescie moje najwieksze, pieciomiesieczne :)

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/pomocnik_sw_mikolaja.jpg

Mam go (i kuchareczke), wiec juz zadnych prezentow nie potrzebuje... ;)

wtorek, 04 grudnia 2012
Kuchareczka

Udala mi sie corcia ;) Prosze, jak pomaga w kuchni:

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/klara_zmywa_1.jpg

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/klara_zmywa_5.jpg

Najczesciej jest to kuchnia u dziadka, czyli w weekend, bo wtedy mamy dla siebie najwiecej czasu :) Czasu na wybieranie przepisow /Klara wybiera je po zdjeciu/,  gotowanie /np.: Klara myje ziemniaki, ja obieram/, pieczenie /Klara trzyma mikser i wycina ciasteczka, ja zajmuje sie piekarnikiem/ czy zmywanie juz po wszystkim ;)

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/klara_zmywa_2.jpghttp://heskiemigawki.blox.pl/resource/klara_zmywa_3.jpghttp://heskiemigawki.blox.pl/resource/klara_zmywa_4.jpg

Na najblizszy weekend mamy zaplanowane kolejne ciasteczka :) Najpiekniejsza czescia niemieckich zwyczajow okoloswiatecznych jest ten zwyczaj pieczenia ciasteczek adwentowych...

poniedziałek, 03 grudnia 2012
Okolociazowo

W sumie mialo byc o czym innym, ale bedzie o dwoch bohaterkach dnia dzisiejszego ;)

* Alice Schwarzer - najslynniejsza niemiecka feministka - skonczyla dzis 70 lat i z tej okazji przewinela sie w weekend i dzis przez chyba wszystkie media... No coz, mozna lubic, cenic i powazac, mozna tez nie, ale nie sposob przyznac, ze bez tej pani ostatnie czterdziesci lat feminizmu w Niemczech nie mialoby w zasadzie prawa bytu. Miedzy innymi to wlasnie niej Niemki zawdzieczaja mozliwosc aborcji do 12 tygodnia... To prawo obowiazuje juz wlasnie czterdziesci lat i jest juz niemalze nieodwolalne w tutejszej kulturze...

Przy okazji jej urodzin mialam okazje rzucic okiem na oficjalne statystyki: w 2010 usunieto ok.110 tys ciaz /z tego tylko ok.3% ze wskazan medycznych lub sadowych/. To oznacza co prawda tendencje spadkowa /poczatek lat 80-tych to ok.180tys. rocznie, a 10 lat temu ok.135 tys/, ale i tak robi ogromne wrazenie...

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/alice_sch.jpg

Alice Schwarzer jest tez redaktorka pisma "Emma", ktoremu szefuje od trzydziestu pieciu lat :) Mialam okazje czytac numer pisma z prostytucja jako tematem glownym i i musze powiedziec, ze dobrze mi sie je czytalo (a to rzadkosc, bo ostatnio czasopisma sa prawie wylacznie do ogladania/kartkowania).

No to sto lat!


* Ksiezna Kate - od dzis najslynniejsza ciezarna nie tylko na Wyspach ;)

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/kate.jpg

Gratuluje i nie zazdroszcze...

Obstawiam coreczke ;)

sobota, 01 grudnia 2012
Slonik. I Mama. I fiatki :)

Ta ksiazeczka ma wszystko co najwazniejsze. Przede wszystkim - ma slonika! :) Slonik nazywa sie Monty i wyglada na bardzo sympatycznego.

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/niezapominajek.jpg

Juz wiecej nie musialaby miec, ale ma jeszcze inne wazne komponenta:

- ma jeszcze Mame: Mamy sa wazne, ogolnie rzecz biorac, wg Klary, jak w opowiadaniu jest jakies dziecko, to musi byc i Mama (logiczne, prawda?)

- "duzio fiatkow", czyli nienanachlne, bo wylacznie ilustracyjne opisy przyrody

- wciagajaca historie: Monty, mimo ostrzezen mamy, oddala sie od stada, gubi sie i szukajac reszty probuje przypomniec sobie wazne slowa, ktore powtarzala mu Mama  ...

- moral: czyli o Montym /czyli wszystkich slonikach, czyli wszystkich, ale to wszystkich/:

"... z mama zawsze był BEZPIECZNY.

Mama sie nim OPIEKOWALA.

Przy mamie zawsze byl W DOMU."

- happy end: czyli - jak to stwierdzila z ulga Klara "Alles gut" ;)

- pastelowe, glownie blekitne (= uspokajajace) kolory, w sam raz pasujace do opowiesci/czytanki na dobranoc

Z perspektywy rodzica historia o nieroztropnym sloniku moze nie porywa, ale dla dziecka to juz prawie thriller... Do tego ta szata graficzna - dla mnie troche przeslodzona, ale dla corci - jakby w sam raz :)

No i duzy plus za prosty jezyk - moja niespelna trzylatka /raczej niemieckojezyczna/ zapamietala sobie wiele nowych slowek :)

Bardzo polecamy!


Michael Broad: "Niezapominajek", wyd. Bis, 2011

poniedziałek, 26 listopada 2012
Dawca byc...

Zastanawialam sie od dawna, nie bylam pewna, mialam sie poinformowac, ale zawsze mi cos wypadlo...

Ostatnio podjelam jednak decyzje, skontaktowalam sie z niemiecka Baza Dawcow Komorek Macierzystych i zadalam nurtujace mnie pytanie:

Czy moge zostac dawca szpiku kostnego?

No i okazalo sie, ze moge :)

Moje Hashimoto (seropozytywne zreszta) nie zostalo uznane za przeszkode (podobnego zdania byla moja endokrynolog) i nawet dostalalam to na pismie! Tak wiec, mojej rejestracji juz nic nie  moglo stanac na drodze...

Przesylka przyszla w sobote.

Formularze, ulotki, waciki...

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/dawcabyc.jpg

Waciki sa najwazniejsze - sluza do pobrania wymazu  (robi sie to dokladnie tak jak to pokazuja w serialach kryminalnych: merda wacikiem w buzi) . 

I tyle. Formularz sie wypelnia, pobrany material genetyczny wklada do specjalnej kopertki i juz.

Przesylka zwrotna poszla dzis.

Teraz czekam na telefon. Moze 7 tygodni, moze 11 lat, a moze nigdy.

Suspensu brak :) Jest zato samozadowolenie z siebie ;) Moze i nie posprzatalam dzis duzego pokoju (znowu), ale chyba jestem dobrym czlowiekiem ;)

23:54, kwiecienka1 , uczucia
Link Komentarze (5) »
czwartek, 22 listopada 2012
Niezwykly spacer po Warszawie

Od lat jestem wielka fanka Warszawy, wiec nie moglam przejsc obojetnie obok tej pozycji... Warszawa, Powstanie, historia i duzo, duzo zdjec :)

"Nasz przewodnik nie ma ambicji kompendium wiedzy o Powstaniu Warszawskim. Nie jest tez proba zapisania jego przebiegu. Nie rozstrzygamy sporu historykow o sens Powstania, chociaz na podstawie lektury przewodnika latwo ocenic koszty, jakie przyszło poniesc warszawiakom i kulturze polskiej za decyzje o jego wybuchu."  - zaznaczaja Jerzy Majewski i Tomasz Urzykowski - autorzy popularnych spacerownikow po stolicy.

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/przewodnikpopowstanczejwarszawie.jpg

Zadanie "Przewodnika..." jest proste: ocalic od zapomnienia slady po Powstaniu, ktorych i tak jest w Warszawie coraz mniej :( Autorzy pieczolowicie zebrali w nim miejsca, ktore opowiadaja historie tego miasta. Ksiazka fukcjonuje wlasnie troche jak spacerownik - jest podzial na dzielnice, sporo tekstu, no i zdjecia. Mnostwo zdjec: wtedy & teraz. Historia i terazniejszosc. To, co jeszcze mozemy zobaczyc, jesli sie pospieszymy.

http://heskiemigawki.blox.pl/resource/powstanie1.jpghttp://heskiemigawki.blox.pl/resource/powstanie2.jpg

(zrodlo fotografii: weltbild.pl)

Nie jestem pewna, czy w "Przewodniku po powstanczej Warszawie" Majewskiego i Urzykowskiego zakocha sie ktos, kto nie lubi historii czy architektury, ale mysle ze wystarczy lubic - choc troszke - to miasto, zeby miec przyjemnosc chocby z samego kartkowania :) Ilosc zdjec zadowoli nawet milosnikow albumow ;)

W zasadzie "Przewodnik..." nie jest ksiazka do czytania (zaden w koncu nia nie jest) - zbyt duzo w nim informacji, swiadectw osob pamietajacych powstanie i historycznych detali - to raczej perelka do zaczytywania sie.

Wyjatkowosc tej pozycji to nie tylko temat, merytoryczne przygotowanie autorow i bardzo dobra szata graficzna - to tez wielka milosc i pasja do Warszawy bijaca z tej ksiazki :)


Jerzy S.Majewski, Tomasz Urzykowski: "Przewodnik po powstanczej Warszawie", Swiat Ksiazki, 2012

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 22
| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
Dodatki na bloga
Daisypath Anniversary tickers Daisypath Anniversary tickers Lilypie Fourth Birthday tickers Daisypath Anniversary tickers Lilypie Second Birthday tickers Co czytać?